sobota, 4 października 2014

Rozdział 6

Hej kochani,
Jestem, nareszcie! Przyznaje zaniedbałam ostatnio bloga i wszystkie blogi, które czytam za, co ogromnie przepraszam, ale teraz obiecuję, będzie już dobrze :)
Rozdział 7 – 25 października
Uściski i buziaki!
Charlotte
P.S à wszelkie błędy postaram się poprawić jutro. Obiecuję!
P.S.2 à akcja jest szybka! Tak tylko uprzedzam ;3

***

Szał ciał

7 stycznia 1999
Aromat parzącej się kawy unosił się po kuchni. Hermiona nuciła pod nosem piosenkę Fatalnych Jędz i przyrządzała sobie śniadanie; jej ukochaną jajecznicę z bekonem! Już czuła burczenie w brzuchu i z westchnieniem oblizała usta.
- Pycha… - wyszeptała do siebie samej.
Z jak największą ostrożnością nałożyła na talerz jedzenie, ułożyła sztućce i usiadła po turecku na kanapie. Z wielką rozkoszą umoczyła swoje usta w ciepłym napoju, gdy do jej salonu z impetem wpadła rudowłosa przyjaciółka. Zaskoczona dziewczyna wylała na siebie całe picie, a kubek upuściła na miękki dywan.
- Rose!
- Cześć Hermii – przywitała się niewinnie.
- Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy – rzuciła zdenerwowana Hermiona i machnięciem różdżki posprzątała bałagan, i zrobiła sobie nową kawę.
- Nie przesadzaj… Nic przecież nie zrobiłam, prawda?
- Nic? Co rano jest to samo! Wchodzisz i psujesz mi pół domu! Co tym razem się stało?
- No jak to zapomniałaś? Jak możesz mi to robić? – krzyknęła z oburzeniem Rose i tupnęła nogą.
Hermiona westchnęła z roztargnieniem. Miała dość tego świata: w pracy Malfoy, w domu Rose. Nigdzie nie da się w ciszy pomyśleć. O Merlinie – pomyślała. –  Wyprowadzam się na Antarktydę!
- O czym znowu zapomniałam? – spytała, upijając łyk napoju.
- Impreza pożegnalna Ron’a, co równa się zakupy!
Panna Granger pokręciła smutno głową. Zastanawiała się, czy kiedykolwiek zazna, choć trochę spokoju. Oczywiście uwielbiała nowe ubrania, ale nienawidziła chodzenia po sklepach. To ją tak mocno drażniło, ale jak mus to mus.
- O której? – Ogromna rezygnacja była wykrywalna w jej głosie. Rose uśmiechnęła się chytrze.
- Teraz! – krzyknęła zachwycona.

***

Poruszała się z wdziękiem i seksapilem, delikatnie w takty muzyki, każdy jej ruch był mieszanką emocji. Wyglądała niczym wulkan gotowy do wybuchu. Lustrował ją wzrokiem. Jej długie nogi, zgrabna talia odziana w czarną, kusą sukienkę. Odchyliła głowę. Kręcone, brązowe włosy uniosły się niczym spieniona fala na morzu. Spojrzał jej w oczy; zawładnęło nim czekoladowe szaleństwo. Mrugnęła zalotnie, zatrzepotała rzęsami i ułożyła swoje krwistoczerwone usta w uśmiechu wyrażającym wyzwanie. Odstawił szklankę z whisky i podszedł do niej. Spojrzał jej głęboko w oczy i pochylił się, by pocałować namiętnie te nabrzmiałe usta, był już blisko, dzieliły go sekundy od poczucia jej smaku…
- Smoku, pobudka! – Zabini wtargnął do pokoju Draco i gwałtownym ruchem zerwał z niego pled.
- Ty idioto! – Po całym pomieszczeniu rozległ się histeryczny krzyk blondyna.
Blaise aż podskoczył, gdy zobaczył jak Draco gwałtownie zrywa się z łóżka i łapie w ręce poduszkę, którą z niesamowitą siłą rzuca w jego kierunku.
- Hola, hola! Draco, co Ci jest? – spytał przestraszony i schował się za fotelem dopiero po pięciu minutach odważył się wychylić głowę. Zaskoczony otworzył szeroko usta i oczy.
Blondyn siedział z podkulonymi nogami na podłodze i tupał smoczymi łapciami. Przytulał swoją twarz do dużego, czarnego, pluszowego diabła i niczym mantrę powtarzał: „A byłem tak blisko, tak blisko… Wiesz diabełku? Byłem tak blisko…”
- Stary? Wszystko z Tobą w porządku? – Odpowiedział mu jedynie wściekły wzrok, którego sam Bazyliszek, by pozazdrościł!
- Już bym się dowiedział, jak całuje! Prawie! Rozumiesz to! – krzyknął.
- Ale kto?
- Miałem tak piękny sen… Granger tańczyła dla mnie, tak seksownie… – Draco oblizał usta na wspomnienie ruchów Gryfonki ze snów. – I już miałem ją pocałować, ale wlazłeś ty i wszystko spieprzyłeś! – krzyknął i wydął usta w geście wielkiego smutku.
Blaise westchnął ze zrozumieniem i pokiwał głową. Sam często doświadczał wspaniałych snów z pięknymi i ponętnymi kobietami i gdy już miał dotknąć którejś z nich lub pocałować ją – ku swojej rozpaczy – budził się.
- Nie martw się stary, też tak mam.
- Tak, wiem…
Ciemnoskóry poklepał przyjaciela po ramieniu, gdy nagle zupełnie niespodziewanie doznał olśnienia.
- Czy ty powiedziałeś Granger! – wydarł się na całe gardło.
Do Draco dotarła smutna prawda, jego przyjaciel właśnie dowiedział się, że fantazjuje o Granger. Miał przechlapane…

***

Hermiona z westchnieniem ulgi postawiła torby z zakupami obok swojego krzesła. Potarła bolące skronie i prychnęła gniewnie. Nigdy więcej – pomyślała. – Już nigdy więcej nie pójdę na zakupy z Rose. Jednego była pewna stuprocentowo –  jej przyjaciółka była zakupoholiczką.  To powinno się leczyć! Wiedziała, że musi umówić ją na wizytę u lekarza; dobrowolnie lub siłą. W jej głowie już układał się słodki plan zemsty.
- Wszystko dobrze? – spytała zatroskana Rose.
- Oczywiście! – odparła z ekscytacją Hermiona.
- Widzę, że udzielił Ci się zakupowy duch! To, co jeszcze jedna rundka po sklepach?
Dziewczynie zrzedła mina, jęknęła z rozpaczą.
- Wiesz Rose… może, kiedy indziej? Na dzisiaj już dosyć. Już po trzeciej, trzeba się przygotowywać – mruknęła ze zdenerwowaniem. W myślach błagała Merlina o pomoc!
- Och! Masz rację! Rusz się Hermiona!
- Zaraz, jem – mruknęła.
Rose zabrała przyjaciółce kawałek wuzetki i wrzuciła do kosza, a pity szejk wylała do doniczki z kwiatkiem.
- Nie tucz się, jeszcze Ci w biodra pójdzie, a nie w cycki – rzuciła i podniosła się z miejsca. – Rusz swój tyłek póki Ci nie urósł i chodź! – powiedziała i szybko zgarnęła swoje rzeczy. Bała się, że nie uda jej się przygotować na czas i nie będzie wyglądać dość olśniewająco!
- Ja zgłupieję, po prostu zgłupieję – wyszeptała zrozpaczona Hermiona.

***

Głośna muzyka zagłuszała mówiących ludzi, spocone ciała ocierały się o siebie. Dym unosił się dokoła. Alkohol sprawiał, że każdy stawał się odważniejszy, pewniejszy siebie!
- Barman jeszcze raz to samo! – krzyknął Harry kończąc swoją whisky. Z uśmiechem na ustach pochylił się w kierunku chichoczącej Ginny i pocałował ją namiętnie.
Ron próbował tańczyć z Rose, ale nie wychodziło mu to zbytnio, jedynie podeptał – ku jej rozpaczy – jej nowiusieńkie czerwone szpilki.
- Duszno tu – mruknęła cicho Hermiona w kierunku przystojnego Rosjanina – Dmitrija.
- Trochę – przyznał i poprawił swoją czarną grzywkę.  
- A oni znów się obściskują? – spytała zdyszana Rose siadając obok Hermiony i spoglądając na Harry’ego i Ginny.
- Gin wróciła dopiero wczoraj wieczorem, jeszcze się sobą nie nacieszyli.
- Oni nigdy się sobą nie skończą cieszyć – rzucił ironicznie Ron.
- Co racja, to racja – poparł Ron’a Dmitrij.
- Nie wiem jak wy – mruknęła Hermiona – ale ja idę potańczyć.
- Przed chwilą było Ci gorąco! – zdziwił się Rosjanin.
Uśmiechnęła się.
- Już mi przeszło.

***

Popijał whisky i obserwował parkiet. Czuł się zupełnie jak w swoim śnie. Podświadomie szukał jej długich, brązowych włosów.
- Draco, znów odpływasz? – mruknął Blaise.
Blondyn kiwnął głową w skupieniu i wytężył wzrok… i nagle coś ujrzał, a raczej kogoś. To była ona, taka jak ze snu, ale mimo wszystko inna. Seksowniejsza, ponętniejsza.  Jej ciało okrywała kusa biała sukienka, przez co wyróżniała się w tłumie. Tańczyła sama kusząc swoimi ruchami mężczyzn. Jej włosy unosiły się i opadały, miała zamknięte oczy. Jej taniec był pasją. Sercem i duszą.
- Blaise… - wyszeptał Draco. – Tam jest Granger.
Zabini spojrzał we wskazanym kierunku i aż opluł się pitym drinkiem.
- No nie! – krzyknął. – Ty nie możesz mieć takiego farta – rzucił zaskoczony.
- Jednak mogę – rzucił i napił się łyka alkoholu, nagle rozlał na siebie całą szkocką.
- Co Ci?
- To już przegięcie – powiedział ze zdenerwowaniem Draco. – Ktoś dobiera się do dużych cycków Hermiony, to znaczy szopy, do dużej szopy Miony, eee Granger, tak Granger…. Ja bzikuje – powiedział i wyrwał szklaneczkę Blaise’owi.
- Naplułem tam – mruknął z uśmiechem Blaise, a Draco wypluł cały napój. – Żartowałem.
Zdenerwowany blondyn wstał i ruszył w kierunku tańczącej pary.
- Byś się, chociaż wytarł ciamajdo.
Draco posłał przyjacielowi srogie spojrzenie, ale wysuszył spodnie i wytarł twarz.
- Życz szczęścia, może nie zginę.
- Nie powodzenia smoczku! – krzyknął Blaise i roześmiał się. Zapowiadał się udany wieczór.

***

- Odbijany – mruknął Draco i wyrwał Granger z objęć jakiegoś czarnowłosego faceta. Położył dłonie na jej tali i uśmiechnął się.
Hermiona otworzyła oczy i aż pisnęła zaskoczona.
- Malfoy!
- Stęskniłaś się za mną, prawda?
- Puść mnie ty wstrętna fretko i nie psuj mi wieczoru – fuknęła na niego ze złością i zaczęła się wyrywać.
- Uspokój się kobieto, nie przynoś mi wstydu – rzucił i przytrzymał Hermionę przy sobie.
- Czy ty musisz się wszędzie wpychać, nie dość, że w pracy mam Cię po dziurki w nosie to jeszcze w życie prywatne mi się wcinasz?  
- A owszem, bo czemu nie? – powiedział szeroko się uśmiechając i obrócił ją kilkakrotnie.
- Jesteś bezczelnym, aroganckim, platynowym dupkiem.
- Schlebiasz mi Granger!
- Dla Ciebie Pani Granger ty zboczony, wredny, brzydki… - Draco pokręciła głową i pochylił się lekko, by pocałować te krwistoczerwone usta. Całowała słodko, namiętnie. Poczuł niesamowitą lekkość i ból w lewym policzku. Otworzył oczy i mrugnął. Co się właśnie stało?
- Nie waż się nigdy więcej tego robić Malfoy, bo nie skończy się na bólu policzka – rzuciła, a jej oczy złowrogo pociemniały. Odeszła i zostawiła po sobie tylko zapach konwalii i smak truskawek.
- No, no, no… Gratuluje stary – mruknął z uśmiechem Blaise. – Właśnie całowałeś się z Granger. Radzę Ci kupić sobie ochraniacze na poniedziałek, bo masz przechlapane.  
Draco przełknął gulę w gardle. On. Właśnie. Całował. Się. Z. GRANGER!
- Sny się jednak spełniają – szepnął z rozkoszą.
- Upiłeś się, czy co? – spytał się Blaise. – Smoku, w porządku?
- Tak Blaise, w jak najlepszym – mruknął i zemdlał. Zapewne z wrażenia. 

22 komentarze:

  1. Genialny ♥ Już się boję złej Miony, ale wszystko może wyjdzie na dobre! Czekam na kolejny rozdział i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Nie ma czego się bać, zła Miona to taka jak zawsze Miona :))

      Usuń
  2. Hahaha, uwielbiam czytać Twoje nowe rozdziały, bo kipi od nich tą pozytywnością. :D Świetnie, świetnie, świetnie! Nie spodziewałam się takiej końcówki, ale w sumie dobrze, że Hermiona mu przywaliła - co za szybko, to niezdrowo!

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)) Doskonale określiłaś! Prawdą jest, że co za szybko to nie zdrowo ! :)

      Usuń
  3. Haha, świetny rozdział! :D
    Nie mogę doczekać się następnego C:

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :) nie mogę się doczekać kolejnego. :)
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. uuuu da mu popalić w ten poniedziałek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że da, w końcu to HERMIONA GRANGER!!! :)))
      Dziękuję za komentarz ! :D

      Usuń
  6. Haha cieszę się jak dziecko :D Tak brakowało mi tego opowiadania :D Czytałam ten rozdział z szerokim uśmiechem na twarzy i Dracuś pocałował Mionę :D to było epickie :D
    Pozdrawiam i weny życzę :)
    PS. Zapraszam na nie-oceniaj-po-pozorach-dramione.blogspot.com dawno Cię nie było i brakuje mi Twoich opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Cieszę się, że spodobał Ci się rozdział ! :D

      Usuń
  7. Rozdział bardzo fajny.
    Taki pozytywny ;)
    Biedny Draco... albo mu taki piękny sen przerywają, albo ktoś się dobiera do Herm... No ale jestem teraz bardzo ciekawa ich relacji w pracy po tym pocałunku ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! :** Ciesze się, że Cię zaciekawiłam ! :D

      Usuń
  8. Hahahaha padłam !
    Genialny !
    Najlepsza końcówka i pobudka Draco ! Wymiatasz Charlotte !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!!! :D Takie słowa wywołują uśmiech rozciągnięty na całą twarz ! :))

      Usuń
  9. Haha, nie no to opowiadanie jest świetne, a każdy kolejny rozdział utwierdza mnie w tym przekonaniu! :D Mam wrażenie, że jedynie Hermiona jest z nich wszystkich normalna... ogólnie kiedyś próbowałam pisać coś zabawnego, ale niestety mi nie wyszło, za to Ty masz niewątpliwy talent akurat do takich rzeczy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Jestem ogromnie szczęśliwa, że moja historia rozbudza w Tobie bardzo dobry humor! To wspaniałe uczucie módz przeczytać tak niesamowicie mocno motywujące słowa,! Dziękuję raz jeszcze! :)

      Usuń
  10. No proszę sen Draco się spełnił! Widać wszystko jest możliwe ;) Zła Miona oj to grozi katastrofą...
    Rozdział lekki i przyjemny oby więcej takich :)
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Boziu! Sny się sprawdzają, ale poniedziałek z wściekłą Granger to już wyzwanie xD
    Całusyyy :*

    OdpowiedzUsuń

- Jeśli weszłaś/eś na mojego bloga proszę pozostaw po sobie ślad, to nie dla ilości, a dla motywacji
- Nie przeklinaj w komentarzach!
- Krytykuj, ale uzasadnij swoją opinię.
- Nie obrażaj komentatorów, odwiedzających i autorki.
- Nie spamuj!