sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 14

Cześć kochani,  
Co tam u Was? Macie może ferie? Ja osobiście właśnie kończę, a dokładnie kończyć będę jutro pierwszy tydzień. Odpoczywam, odpoczywam i odpoczywam mając święty spokój od wszystkich i od wszystkiego!
Bardzo dziękuję Wam za komentarze, miło mi czytać Wasze pozytywne opinie :)! Dziękuje!
Jeśli chcielibyście się ze mną skontaktować piszcie na moje gg. 48547767 zawsze i na pewno odpowiem! :D
Buziaczki,
Charlotte


***

 Rodem z telenoweli….

18 tycznia 1999
- Zielona?
- Zbyt prosta.
- Różowa?
- Zbyt kiczowata.
- Czerwona?
- Za wyzywająca.
- Dobra! Poddaję się. Wychodzę!
- O to mi właśnie chodziło! Dziękuje słońce!
Hermiona zaśmiała się pod nosem i cicho wycofała się z sypialni Rose. Jej przyjaciółka była tak oszołomiona, podenerwowana i zagubiona…. Zupełnie jak nie ona! Po długiej i jakże intrygującej rozmowie, jaką obie odbyły przy kubku pysznej i pięknie pachnącej herbaty, Rose ni stąd, ni z owąd doszła do wniosku, że Blaise jest bardzo, bardzo w jej typie i chyba ich jakże pogmatwana i dziwna znajomość mogłaby się udać, dlatego też postanowiła odstawić się na prawdziwą boginie piękności i olśnić swoim blaskiem przystojnego czarnego prześladowcę, a swoim wdziękiem powalić go na kolana. Oczywiście nie miała zamiaru być dostępna, wciąż chciała pozostać uroczo chłodną i zdystansowaną….
- Cała Rose – mruknęła pod nosem Hermiona i rozsiadła się wygodnie w fotelu. Na szklanym stoliku, tuż obok niej, leżały porozrzucane plotkarskie czasopisma. Hermina krytycznym wzrokiem spojrzała na nie i zacisnęła usta. Jak można być tak nie czułym na kulturę? Pytała w myślach. Nie mogła zrozumieć, dlaczego jej przyjaciółka poświęcała swoje życie na śledzenie czyjegoś życia? Zamiast poczytać klasyki, chociażby „Historię Hogwartu”. Co z tego, że nie uczęszczała do tej szkoły? Znać historię by wypadało! Ale nie, ona woli czytać o tym, jak to zespół Fatalnych Jędz odchodzi w niepamięć na rzecz młodych i żywiołowych Różowych Jednorożców. Z tego, co Hermionie obiło się o uszy, stawali się coraz popularniejsi, tylko nie wiedziała, co przyczyniło się do takiego sukcesu. Dość dobra muzyka, czy stroje jednorożców, w których występowali. Zresztą, co ona, inteligentna kobieta, będzie się tym interesować? I tak woli mugolską muzykę.
Pogrążona w swoich jakże dziwnych przemyśleniach, nie zorientowała się, kiedy tuż przed nią stanęła dumnie Rose.
- Wybrałam! – rzuciła szczęśliwa i machnęła ręką, a trzymany przez nią wieszak zaczął lewitować. – Do tego tylko buty i biżuteria, i makijaż, i torebka, a i jeszcze fryzura! Och, nie wyrobię się! – wrzasnęła i znów zniknęła w swojej sypialni, tak szybko jak się pojawiła.
- Tak, Rose – mruknęła zdezorientowana Hermiona. – Sama odprowadzę się do drzwi. – Pokręciła głową załamana zachowaniem przyjaciółki i powolnym krokiem skierowała się w stronę wyjścia.

***

Mówi się, że najprzystojniejsi mężczyźni to ci w mundurach. Wierutne kłamstwo. Najprzystojniejsi mężczyźni to ci wyglądający jak Draco i Blaise. W każdym bądź razie tak uważali właśnie oni. Dwa podobieństwa, acz jednak przeciwieństwa. Jeden blondyn drugi szatyn, jeden białoskóry, a drugi ciemnoskóry. I na tym właściwie można skończyć przeciwieństwa. Byli bardzo podobni i tu można by bardzo długo się rozpisywać: bogaci, szurnięci, przystojni, trochę hop do przodu, eleganccy, z walniętą rodzinką, nonszalanccy, prześladowcy i tak dalej, i tak dalej….
Tak więc dwa podobieństwa bardzo, bardzo podobne siedziały w Malfoyowskim salonie i popijały sok truskawkowy w kubeczkach z kolorowymi wzorkami: smokiem i diabełkiem. Byli przecież tacy oryginalni….
- Mówię ci przyjacielu ona na mnie tak bardzo leci… - rzucił pewnie Blaise i rozłożył się wygodnie na kanapie.
- To uważaj, żeby na ciebie nie poleciała aż nad to, bo w tedy możesz nie utrzymać ciężaru – mruknął zły Draco. Miał już serdecznie dosyć przyjaciela. Nie żeby zwykle nie miał, ale teraz to już była przesada. Gderał i gderał i ku nie zaskoczeniu gderał o tym, jak to jego Rosi leci na niego i żyć bez niego nie może, a on co? Hermiona go olewała. Czuł się tak smutno i smętnie, i mizernie. Jego życie było takie tragiczne, takie samotne. Było mu aż przykro z tej samotności…. Czuł, ze dołuje się jeszcze bardziej.
- Rozumiem twój smutek. Na ciebie nigdy nikt nie leci, no chyba, że deszcz z pod parasola. Przykro to stwierdzać, ale masz pecha.
- Ta, a ty masz pchły.
- I vice versa. – Blaise uśmiechnął się szeroko, ukazując szyk białych i prostych zębów.
- Mówiłem ci kiedyś jak bardzo mnie denerwujesz?
- Bo to raz. Tylko ty nie rozumiesz jednej prostej rzeczy… - momentalnie spoważniał i spojrzał na Draco bardzo dojrzałym wzrokiem…
- Jakiej? – spytał zaintrygowany Malfoy. Między nimi panowała grobowa cisza tak głęboka, że można by ją kroić nożem, w końcu po długiej chwili oczekiwania Blaise odezwał się, przemówił tonem człowieka, który wie więcej niż by się mogło wydawać.
- Ponieważ jesteś idiotą. – I zaśmiał się głośno, i śmiał się, i śmiał tak aksamitnie przez długi czas, jeszcze bardziej denerwując Draco.
- Już nie jesteś moim przyjacielem! – wrzasnął zły Malfoy i wstał, z dumnie uniesioną głową ruszył w kierunku kuchni, by zajeść swój smutek w zapasowym słodkim słoiczku matki. A gdy tak szedł jego smocze kapcie wesoło syczały…

***

Był z siebie taki dumny. Tak niewyobrażalnie dumny. Nie mógł uwierzyć, że ta jego słodko-kwaśna intryga wreszcie się udała. Tyle czasu próbował swoich sił w tym fachu, prawie mordował swoje ofiary jakże kwaśnymi upominkami, a teraz! Nareszcie wszyscy oddadzą mu należne owacje. Zasłużył na to. Zawsze był doskonały we wszystkim, no może prócz nauki, ale kogo to interesowało? Waleczny, przystojny, nieziemski! Zaśmiał się gromko. Och, oni wszyscy, te wielkie niedowiarki nareszcie uwierzą, że on może wszystko. Jeśli kiedykolwiek sądzili, że mu się to nie uda, wątpili w jego siłę teraz to wszystko odwołają. Będą błagać go o wybaczenie i prosić o kawałek jakże pięknie wyglądającej pracy, w którą włożył tyle swojego wielkiego, wręcz ogromnego serca.
Tak był z siebie naprawdę dumny. W końcu to pierwszy raz, kiedy to Harry’emu wyszły tosty!
- Ach, Ginny, będziesz tak dumna jak ja jestem – wyszeptał i zanurzył usta w kawałku niespalonego, acz lekko rumianego pieczywa posmarowanego czekoladą i zakropionego cytrynką, tak dla zapachu…

***

- Kto dzwoni?
- Na pewno nie ja – mruknął Draco. – Jeszcze w szaleńczym przypływie szczęście Granger rzuci się na mnie i moja koszula pozostanie w strzępach – rzucił z ironią.
- Ta, albo odwrotnie, to ty rzucisz się na nią. – Zaśmiał się lekko Blaise i zadzwonił do mahoniowych drzwi mieszkania panny Rosemarii Bellezzy. 
Byli podenerwowani, tacy ciekawi. W końcu po dla nich długiej i męczeńskiej chwili drzwi otworzyła Rose. Blaise poczuł, jak unosi się kilka centymetrów nad ziemię. Ona była ucieleśnieniem jego marzeń i snów. Rozpływał się widząc ją w beżowej sukience na grubych ramiączkach i rudych włosach, które uwielbiał upiętych w luźny kucyk. Uśmiechała się do niego lekko, ironicznie, a on westchnął z zachwytu i wyjąkał.
- Smoku, łap mnie… - I zemdlał, jego przyjaciel, jako że był przyjacielem, zamiast go złapać odsunął się na delikatną odległość, aby Blaise mógł swobodnie wylądować na twardej posadce. Od razu się obudził.
- Mój tyłek. Ty cholerny idioto, tak ciężko było mnie złapać? – zapytał, nagle ocucony ze stanu nagłego, bardzo rzeczywistego letargu.
- Ależ Blaise nie zdążyłem.
- Jasne – warknął zły i podniósł swoje cztery litery z podłogi. – Wybacz mi kotku – powiedział aksamitnym głosem do Rose – ale mój przyjaciel jest kompletnym baranem.
- Rozumiem cię Blaise. Tak to już jest, że obracamy się w towarzystwie podobny do nas samych – rzuciła z pięknym uśmiechem.
Draco zaśmiał się głośno.
- Czego rżysz?
- Ten twój rudzielec stwierdził, że jesteś baranem.
- Ach, ta miłość, co ona robi z ludźmi. – Westchnął przeciągle. – Nie martw się Rosi, moje kochanie, wybaczam ci wszystko.
- Szkoda… - mruknęła, ale uśmiechnęła się pod nosem.
- Rudzielcu, pozwól, że będę cię tak nazywać. – Rose kiwnęła lekko głową, lepsze to niż Rosi. – Gdzie twoja piękna przyjaciółka?
- Za tobą – odparła i zamknęła drzwi na klucz, który wrzuciła luzem do kopertówki.
Później wszystko potoczyło się jak zwolnionym tempie rodem ze starych telenowel. On powolnie odwrócił się w jej stronę i zaniemówił. Wyglądała olśniewająco w morelowej, tiulowej spódnicy, białej bluzce z dekoltem w kształcie przysłowiowej łódki oraz swobodnie opadających falowanych włosach, które poruszały się lekko przy jej krokach. Ich spojrzenia spotkały się i połączyły w tym nagłym i nieoczekiwanym przypływie romantyczności. Czekolada zmieszała się ze stalą, a wokół nich wybuchły fajerwerki… Chociaż nie, to było tylko skrzypienie otwierającej się windy… Niestety. I cała romantyczna sceneria legła w gruzach.
- Idziecie już? – rzucił zniecierpliwiony Blaise.
- A trzasnął cię kiedyś ktoś w ten twój głupi łeb?
- Bo to raz – odparł z uśmiechem. Och, jak Draco denerwowała odpowiedź Blaise’a „Bo to raz”. Czasami się zastanawiał czy przyjaciel nie miał innych zdań, bardziej oryginalnych w swoim słowniku. On przecież nie lubił się powtarzać, a tu co?
- Dobra, weź już się zamknij.
- Zamyka to się drzwi, a nie moje całuśne usta – mruknął Blaise i zacmokał.
- Och, czy wy możecie się już uspokoić? – spytała Rose narzucając na siebie czarne futerko.
- Nie – odparli chórem.
- Jak wolicie, małpki. Chodź Rose idziemy same – mruknęła Hermiona i spokojnym krokiem skierowała się w stronę windy.
- Dobra, dobra, będziemy grzeczni – mruknął Blaise i mrugnął zalotnie do swoje Rosi.
- I tak wam nie wierzę – rzuciła Hermiona. – Lecz znajcie moją dobroć, pozwalam wam iść z nami.
- Mrau! Jaka z ciebie stanowcza kotka…
- Czy ty się dobrze czujesz, Malfoy? A może główka cię boli? – zapytała cwanym tonem Hermiona, zadziornie się uśmiechając.
- Dobrze, ale dziękuję za troskę – mruknął. – A cóż to się stało, że tak się o mnie troszczysz?
- Szukam okazji do wysłania cię na oddział zamknięty w Mungu.
- To życzę powodzenia.
- A dziękuję – powiedziała, a na jej ustach ponownie zawitał szeroki uśmiech.
- Oni do siebie pasują – szepnęła do Blaise’a Rose.
- Wiem – odparł spokojnie. – Ale ta twoja Granger nie chce mojego przyjaciel – powiedział smutnym głosikiem.
- Oj tam, oj tam. Już my sprawimy, że zechce.
- A jak masz zamiar to zrobić? – zapytał zaintrygowany.
- Sądzę, że parę osób nam w tym pomoże.
- Kogo masz na myśli?
- Harry’ego i Ginny oczywiście – szepnęła zaskoczona. Jak mógł nie wiedzieć, o kim mowa.
- Wiewiórkę i Nie Bystrzaka? Serio? – Był bardzo zdziwiony. Ciekawiło go jak te dwa nie rozłączne i cały czas całujące się gołąbeczki im pomogą.
- Harry jest szefem Mionki, a ona jest aurorką. Czeka ją i jej pomocnika jeszcze wiele wspólnych misji, nie sądzisz?
- Pomysłowa z ciebie Rosi – mruknął zawadiacko. – Masz głowę na karku.
- A jak…
- Hej zakochani idziecie już? – krzyknął Draco z windy. – Bo zjedziemy sami.
- Błagam nie! – rzuciła głośno Hermiona.
- Idziemy, idziemy – mruknął Blaise i pociągnął Rose za rękę tak, że wylądowała w jego ramionach. Pochylił się nad jej uchem i ledwo słyszalnym szeptem powiedział: – Wchodzę w ten twój plan. – Rose uśmiechnęła się na te słowa szeroko. Jej przyjaciółka niedługo będzie miała mega przystojnego faceta! 

24 komentarze:

  1. Woow świetny rozdział, jest troche humorku... Mmm nie moge sie doczekac planu Rosi i Blaise'a. Pozdrawiam i zycze weny :**
    zapraszam do mnie: http :
    Dramione-legendarna-nienawisc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! :) Ciesze się, że spodobał Ci się rozdział :D

      Usuń
  2. Rozdział bardzo fajny ;)
    Super, że Rosi postanowiła spróbować z Blaisem. Ciekawe jak teraz będzie przebiegać ich relacja...
    No i oczywiście najważniejsze jest co ci dwaj "geniusze" wymyślą aby połączyć Draco i Mionkę ;) Oraz jaki będzie "wkład" w to wszystko Harrego i Ginny... Oj, może być ciekawie...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich relacja na pewno będzie hm... kolczasta, bardzo ognista i istnie piekielna! :D Obiecuję! ^^ Geniusze? Oj nie schlebiaj im aż tak ^^ :D. Będzie ciekawie, moja wyobraźnia już działa na pełnych obrotach, hha... :)
      Dziękuję za miłe słowa i opinię.

      Usuń
  3. Super rozdział! Taki lekki, zabawny, prawdziwy. To opisywanie różnic i podobieństw Dracze i Blaise'a - świetne, bo autentyczne. Piszesz bardzo lekko i przyjemnie. Rozdział bardzo mi się podobał i czekam, co tam wymyślą, aby Mionka i Dracze byli razem! :D
    Pozdrawiam,
    http://precious-fondness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję. Ciesze się, że czytało Ci się przyjemnie, staram się pisać cóż prosto choć ja i mój styl często mamy to do siebie, że piszemy bardzo hmm, porównawczo? Ze słowa tworzą spójną całość, ale dopiero po odnalezieniu ich drugiego dna. Dlatego ten blog to prawdziwe wyzwanie dla mnie i cieszę się, bo wydaje mi się, że na razie nie jest tak trudno odkryć znaczenie :D
      Jeszce raz dziękuję za komentarz. ;)

      Usuń
  4. Świetny rozdział. Kilka razy szczerze się za śmiałam mimo choroby ;) świetny na poprawę humoru, rozluźnienie i dobre sny ;)
    więc dobranoc i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ciesze się, że mimo choróbska, którego szczerze współczuje śmiałaś się :)

      Usuń
  5. Czyli relacje pomiędzy jedną parą mamy już w miarę wyczyszczone... cóż, oczywiście najbardziej interesuje mnie "główna" parka, czyli nasze Dramione, ale skoro Rose wpadła na plan... to cóż, pewnie można się już cieszyć z potencjalnego zwycięstwa :D
    Niektóre Twoje pomysły są super, np. niby mało znaczący szczegół, a jednak "Różowe Jednorożce"... cóż, pewnie i w magicznym świecie są te wszystkie "kłótnie" dotyczące orientacji seksualnych, a może zespół jest jakąś formą manifestu... hahaha, żartuję oczywiście, ale gdybać sobie można, o :D
    "Już nie jesteś moim przyjacielem" - hahaha, jakie to dorosłe i pasujące do Twojego Draco :D
    "...jego przyjaciel, jako że był przyjacielem, zamiast go złapać odsunął się na delikatną odległość, aby Blaise mógł swobodnie wylądować na twardej posadce" - a to właściwie to takie znane też z życia haha :D Ale dobrze ujęte i pamiętając o wykreowaniu przez Ciebie postaci, no to cóż... haha :D
    Ja też jestem w połowie ferii i myślę, że stanowczo zbyt szybko uciekają :<
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny rozdział, chociaż troszkę krótki. Hmm... ciekawe co to za plan Blaise'a i Rose.
    Jestem też bardzo ciekawa jak zareagowałaby Narcyza, na to, że jej synuś zżarł jej zapasowy słodki słoiczek :-)))

    Pozdrawiam
    E.L.
    dramione-hogwarckie-opowiesci.blogspot.com

    PS-"A gdy tak szedł jego smocze kapcie wesoło syczały..."-to mnie rozwaliło. Fochnięty Draco idzie z założonymi rekami w stronę kuchni, w smoczych bamboszach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, przepraszam. Nie wiem czemu, ale pisze te rozdziały zdecydowanie za krótkie. Postaram się poprawić :)
      Oj na pewno by się zdenerwowała. I zemdlała i nawrzeszczała nie tylko na Draco, ale i na Lucjusza. :)
      Cieszę się, że mój tekst Cię rozwalił, ale mam nadzieję, że niezbyt mocno, skończył mi się klei :(.... :D
      PS -- Ale mam taśmę ^^ ;) !!

      Usuń
  7. A mi się właśnie wydawało, że ten rozdział nie był taki krótki, chociaż, oczywiście, jakby był dłuższy, nie obraziłabym się. :D
    Rozdział wyszedł Ci bardzo fajny, jak zwykle zapewniasz nam mnóstwo humoru i to jest świetne - wchodzę tu, gdy widzę nowy rozdział i wiem, że mój humor ulegnie poprawie. Świetnie, że Rose jest coraz bardziej przekonana do Blase'a - wszystko zmierza w odpowiednim kierunku! Teraz tylko niech wcielą w życie plan połączenia Hermiony z Draco i będzie cudownie... ;)
    Haha, fragment, w którym Harry robił tosty, których w dodatku nie spalił, jest bezcenny! Czytałam rozdział na telefonie i kiedy zaczęłam chichotać, koleżanka spojrzała na mnie jak na chorą. :P
    Nie mogę się doczekac kolejnego rozdziału! Mam nadzieję, że pojawi się szybko. ;)
    http://niewolnicy-wlasnych-wspomnien.blogspot.com
    PS. Świetny szablon!

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również przepraszam. Obiecuję się poprawić i wstawiać długie rozdziały. Naprawdę, przyrzekam......


      ( Żartowałam....) :D


      Oczywiście, żartowałam, że żartowałam ;) Będą dłuższe w miarę moich możliwości. :) Cieszę się, że moje rozdziały poprawiają humor. To fantastyczne uczucie: ta świadomość, że ktoś może mieć zły dzień w domu, szkole, pracy, ale usiądzie przeczyta mój rozdział pośmieje się i od razu szary zmieni się na tęczowy! Jak włosy Draco, po szkoleniu się w zawodzie fryzjerki Hermiony ;D !
      Dziękuję za miłe słowa! :)

      Usuń
  8. Hej!
    Jestem tutaj od niedawna i Twój blog szybko trafił w mój gust!
    Masz wielki talent do pisania!!! :)
    Bardzo, ale to bardzo mi się podoba!!! ;)
    W wolnej chwili zapraszam :www.zatrzymanaprzezciebie.blogspot.com
    Też o Dramione <3
    Dopiero się rozkręcam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem szczęśliwa, że moje opowiadanie jest w twoim typie :D Cieszę się ze świadomości, że kolejnej osobie ten blog się podoba i poprawia jej humor!
      Dziękuję ! :)

      Usuń
  9. Rozdział jak zawsze CUDOWNY. Ciekawi mnie co Rose i Blaise wymyślą, aby połączyć Draco i Mione. Czekam na następny i życzę weny ;3
    ~Mad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo ciekawych rzeczy. W końcu to Blaise i Rose. Ognisty Rudzielec i piekielny Diabeł! :D
      Dziękuję :*

      Usuń
  10. Kocham Twojego bloga <3
    Wiesz już, że jesteś cudowna,nieziemsko piszesz... czekam na nexta :*
    ``Victoria Blanc
    (Elanor Hope-Miaa Carpe)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, takie słowa poprawiają humor o kilkanaście stopni na skali! :D

      Usuń
  11. Twoje opowiadanie jest cudowne takie pozytywne, uśmiech sam ciśnie się na usta ;)
    Jestem ciekawa czy wypali plan Rose i Blaise'a
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

- Jeśli weszłaś/eś na mojego bloga proszę pozostaw po sobie ślad, to nie dla ilości, a dla motywacji
- Nie przeklinaj w komentarzach!
- Krytykuj, ale uzasadnij swoją opinię.
- Nie obrażaj komentatorów, odwiedzających i autorki.
- Nie spamuj!