niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 15, cz. 1

Cześć kochane!
Przepraszam za tak wielkie opóźnienie z rozdziałem, ale najpierw cały rozdział, który miałam trafił, wybaczcie określenie, szlag spowodowany awarią mojego komputera i utratą wszystkich plików :(! A później, gdy wzięłam się za napisanie rozdziału ponownie: zachorowałam i wtedy nastąpił: brak siły, weny i w ogóle czegokolwiek. Tak oto potrafi wykończyć grypa. Ale jestem! I nie zamierzam się nigdzie wybierać! Prezentuję Wam rozdzialik 15, przedzielony na dwie części! Następna pojawi się niedługo… :) :)
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba, mimo że w nim skupiłam się głównie na…. zakochanych! Jakoś tak wyszło… :D
Rozdział dla wszystkich komentujących i odwiedzających blog. Mam nadzieję, że pod tym rozdziałem wyrazicie swoje opinie tak licznie jak pod przednimi :D
Nie przedłużając: zapraszam do czytania! :D
Charlotte 
PS – postaram się jak najszybciej nadrobić wszystkie rozdziały, miniaturki, posty, których nie skomentowałam.

***

Rozdział 15, cz. 1:
Ach, ci zakochani!

18 stycznia 1999
- Propozycja jest taka, moje kizie mizie! – wykrzyknął głośnym i radosnym głosem Blaise. – Najpierw kluby, a potem prywatna imprezka u mnie!
- Mam wejść do paszczy lwa? – zapytała z oburzeniem Rose. – Chyba śnisz!
- Słonko, nie do paszczy lwa, do otchłani ciemności diabła – odparł z uśmiechem.
Rose mruknęła pod nosem, że to jest to samo, ale oczywiście Blaise jak zawsze zaczął wtrącać swoje trzy grosze. Kłócili się zawzięcie gestykulując. Ich urocza dyskusja, spowodowana brakiem różnicy lub jej obecnością, nieoczekiwanie przerodziła się w kłótnię o to, kto jest najlepszym polskim szukającym Józef Wroński z Goblinów z Grodziska czy Władysław Wolfke należący do polskiej reprezentacji narodowej. Kłócili się również; według siebie o bardzo istotny fakt, a mianowicie, jakie piwo smakuje lepiej kremowe bez miodu, czy z miodem.
Draco i Hermiona przyglądali się temu z politowaniem i złością. Czekanie aż ta dwójka się uspokoi było męczące i melancholijne, bo gdy kończył im się temat do kłótni wynajdowali nowy. W końcu, po dziecięciu minutach stania jak słupy soli przed jednym z londyńskich barów, Hermiona nie wytrzymała i ze złością odwróciła się w stronę Draco.
- Mam ich dosyć – warknęła. – Oni i tak się nie uspokoją, chodźmy do środka.
- A oni to co?
- Są dorośli, tak przynajmniej jest napisane w ich dowodach – westchnęła. – Kiedy dostatecznie zmarzną przyjdą.
- Racja – mruknął po chwili, na usta Hermiony wpłynął blady uśmiech.
- Czego się ślinisz?
- Coś jest z tobą nie tak, Malfoy. – Spojrzał na nią, nie do końca rozumiejąc, o czym mowa. – Zgadzasz się ze mną. Musi być z tobą naprawdę źle.
- Przy tobie to wszystko możliwe – rzucił spokojnym głosem i podszedł do niej bliżej.
Zimne i blade policzki Hermiony nabrały pudrowego koloru. Wydawało się jakby świat wokół niej zamarzł w nieoczekiwanym akcie romantyczności. Wpatrywali się sobie nawzajem w oczy. Dla każdego z nich ta chwila nosiła ze sobą inne przeżycia. Hermiona nie wiedziała, co to za nowe uczucie, które kiełkowało w niej, gdy była blisko Draco. Zdawało się jej, że zaczynała go lubić, a może nawet i coś więcej. Przebywanie w jego towarzystwie, wzajemne kłótnie, to wszystko sprawiało, że się uśmiechała, on sprawiał, że się uśmiechała. Zaś dla Draco Hermiona była barwnym świetlikiem w sercu. Chyba się w niej powolni zakochiwał. To wszystko było dla niego dziwne, ale jej docinki, krzywe miny i ten śmiech, to wszystko sprawiało, że naprawdę zaczynał coś do niej czuć. Na pewno ją polubił, nawet bardzo. W tym momencie, stojąc na mrozie przed klubem, blisko kłócących się Rose i Blaise’a oboje zrozumieli, że coś się zaczyna między nimi dziać i oboje przerażeni takim stanem rzeczy szukali w swoich oczach czegoś, co zaprzeczyłoby takim uczuciom. Ale jedyne, co w nich znaleźli to wielka chęć złożenia na ustach drugiej osoby czułego pocałunku. W chwili, gdy Draco pochylał się w kierunku Hermiony swoimi chłodnymi ustami prawie dotykając jej, Blaise wskoczył między nich, obejmując ich ciała ramieniem. Cały czar prysł, a oni stali się czerwoni jak piwonia, ale jednocześnie wyraźnie spięci i niezadowoleni.
- Moje buraczki, kochane, co robiłyście? Czyżby Hermiona zraniła się w usta, że z takim skupieniem pochylałeś się nad nimi? – zwrócił się do Draco wyraźnie rozbawiony Blaise.
- Nie drażnij mnie, Diable, bo mnie popamiętasz – warknął zły Malfoy.
- Ale czemu? Czyżbym w czymś wam przerwał? Hermiono, może ty się wypowiesz?
- Nie Blaise, w niczym nam nie przerwałeś.
- W takim razie, co to była za dziwna sytuacja? – zapytała z dwuznacznym uśmiechem Rose.
- Och, ja tylko przyglądałam się nosowi Malfoya.
- A czemu?
- Biedaczek ma tam ogromną, czerwoną krostę, wiecie, nie mogłam odmówić sobie poinformowania go o tym – odparła i przyśpieszyła. Oburzony Malfoy pognał za nią zajadle gestykulując i nazywając ją fałszywą kłamczuchą, w końcu jego duma została urażona!
- Coś mi się zdaje, że zbytnio nie będziemy musieli się starać, żeby ich wyswatać. Miłość wisi w powietrzu – mruknęła zadowolona z siebie Rose, zatrzymując się w drzwiach.
- Owszem, wisi, między nami, a dokładniej nad nami – odparł ze złośliwym uśmieszkiem i sugestywnie kiwnął głową w górę. Tuż nad ich głowami zielona jemioła poruszała się delikatnie w takty wiatru. 
- To chyba jakieś kpiny! – krzyknęła oburzona i spojrzała w stronę ochroniarza z nadzieją na pomoc. Ten tylko wzruszył ramionami i uśmiechnął się sugestywnie do Blaise’a.  – Wolne żarty! Święta były już dawno!
- Nie tak dawno – mruknął.
- To wszystko jest ustawione!
- Nie, to po prostu przeznaczenie. – Skrzywiła się wyraźnie oburzona, ale po chwili opanowała się.
- Dobra – warknęła, ale coś w jej głosie mówiło Blaise’owi, że ona coś knuje. – Jak wolisz.
Blaise nie przejął się zbytnio swoimi przeczuciami wyraźnie ogarnięty furią szczęścia z faktu, że pocałuje Rose. Uśmiechnął się szeroko. Spokojnie przybliżył się do niej, objął swoimi silnymi rękoma jej talię i poprawił kosmyk rudych włosów wchodzących na twarz. Panna Bellezza skupiła się w pełni na jego ustach, czuła na sobie wzrok wszystkich ludzi stojących przy wejściu. Gdy Blaise pochylił się i lekko musnął swoimi ustami jej wargi poczuł ogromny ból. Odsunął się od niej z zawrotną szybkością i spojrzał ze złością w te piękne, błękitne oczy.
- Zapamiętaj, że z rudzielcami się nie zaczyna! – warknęła donośnie i dumnym krokiem weszła do klubu.
Blaise rozejrzał się, wszyscy tłumili śmiech pod maską kaszlu, bądź odwracali głowy, by ukryć uśmiech. Zdenerwowany podążył za Rose. Gdy mijał roześmianego ochroniarza ten klepnął go po plecach i rzucił: Rude potrafią sprawić, że nawet od małej ranki się wykrwawisz. Nie do końca rozumiejąc słowa, Blaise przystanął i dotknął bolącego miejsca na wardze. Plamka krwi na jego palcu jasno przedstawiała sytuacją: Rose go ugryzła!

***

Nagła depresja spowodowana rozsypanym sercem może każdego dobić, pobić, złamać bądź wprowadzić w stan jakikolwiek innego czasownika. W takim oto przybiciu znalazł się Dmitrij. Jego rosyjskie serce umierało z bólu! Jego myśli wciąż krążyły wokół pięknej Hermiony! Wiedział o niej wszystko! Była nieskazitelna, wspaniała! Miał na jej punkcie swego rodzaju obsesję po tym jak kilka razy umówiła się z nim na kolację, ale kto by się przejmował jakąś manią na czyimś punkcie… On był w zupełności normalny. Jak każdy zakochany mężczyzna chodził za swoją ukochaną i starał się przyczaić na nią za doniczką, by wręczyć jej bukiet róż, bądź w tym samym miejscu przyczaić na osobę starającą się podbić jej serce, czytaj, Draco Malfoya. Och, jak Dmitrij nienawidził Malfoya! Sprawiał, że jego urocza Grangerówna stawała się kobietą złośliwą i nieznośną, a w tym nie było nic seksownego!
Tak przytłoczony myślami spacerował w pobliżu jednego z klubów i nagle doznał olśnienia. Anioł nie kobieta o brązowych puklach włosów stała przy platynogłowej ciamajdzie. Ogarnęła go złość! Biedna Hermiona znów musiała męczyć się z towarzystwem tej blondwłosej nieinteligentnej małpy zwanej dalej Malfoyem. Nie dość, że musiała przebywać w jego towarzystwie w pracy, to jeszcze ingerował w jej życie prywatne! Był tak bardzo zdenerwowany! Nie może przecież pozwolić, by jego Mionka musiała męczyć się sama z Malfoyem! Jak na bohatera przystało ukrył się w krzakach i czekał na rozwój sytuacji. Czekał, czekał i czekał, ale się niczego nie doczekał. Jego pech i nieumiejętność rozplanowania czegokolwiek sprawiła, że zamiast obserwować wejście, z zadumą patrzył się na neonowy szyld owego klubu przedstawiający napis „La Luna” i jak na nieuważnego obserwatora przystało nie zorientował się, kiedy Hermiona weszła do klubu, czy z niego już nie wyszła i w ogóle, która jest godzina?
- A niech mnie gęś kopnie!  - rzucił i zgiął lekko łokieć, tworząc zachowanie godne pirata wołającego „Ahoj!” – Trzeba zacząć od nowa!
Podniósł się z czworaka, otrzepał swoje czarne spodnie z piasku i wyjął lustereczko, by poprawić swoje wspaniałe, ułożone włosy. Miał na ich punkcie manię godną mani Malfoya.
Wyszedł zza krzaczków z dumną miną przez co przechodnie spoglądali na niego jak na dziwny okaz dopiero, co wypuszczony z zoo. A on szedł, by uratować z opresji Hermionę!

***

- Napiłabym się soku jabłkowego – westchnęła Rose odstawiając prawie nietknięty kieliszek z winem.
- Ile ty masz lat? – zapytał Draco i roześmiał się. Oczywiście, jak na niego przystało delektował się smakiem „czegoś mocniejszego”. 
- Po prostu nie jestem alkoholiczką jak ty i Blaise – odparła spokojnym, melancholijnym głosem i oparła się wygodniej na sofie. – Strasznie miękkie – mruknęła zapadając się w siedzisku.
- Trochę…
- Dobra, nudno mi. Jesteście przeciętnym towarzystwem, oprócz ciebie moja różo, oczywiście – powiedział z wielkim oddaniem i uwielbieniem, za którymi kryła się głęboka uraza. – Chodź, przyjacielu przespacerujmy się do baru! – krzyknął i pociągnął za ramię Draco.
- Już, już tylko się przymknij – mruczał pod nosem Draco powolnie wstając. Gdy oddalili się na bezpieczną odległość Draco spojrzał na Zabiniego pytająco.
- Ruda Rose pokazała mi pazury – westchnął rozpaczliwie. – I muszę się na niej zemścić.
- Za co?
- No, za pazurki.
- Ale co, że nie podobał ci się ich kolor? A ty w ogóle wiesz, jaki on na pewno był? Oboje wiemy, że z ciebie nie dość, że psychopata to jeszcze daltonista.
- Nie o takie pazurki mi chodziło, bałwanie!
Czasami Blaise’a zaczynało brać współczucie, a i litość znajdowała swoje miejsce. Co było zabawne przez wzgląd na jego diabelski charakterek, ale pomijając to dziś właśnie Blaise miał taki dzień. Rozumiał, że przyjaciela smucił fakt bycia samotnym i niekochanym, ale mógł, chociaż dla siebie zacząć myśleć. Nagle do jego głowy wpadł niesamowity pomysł, który sprawiłby, że Draco zacznie logicznie rozumować. Zapisze go na kurs samoobrony dla samotnych matek! Co z tego, że był mężczyzną, o ile nim był na pewno, pewno….? Co z tego, że nie był nawet ojcem, chyba, ale przecież przyjacielowi powinien powiedzieć, prawda?  Samotne matki wiedzą jak mieć głowę na karku, dzięki czemu zawsze myślą logicznie i rozumieją więcej niż przeciętna osoba! Taki kurs zdecydowanie ułatwi rozmawianie z Draco! Dlaczego? Bo nareszcie będzie używać mózgu! O ile go ma, choć był jego przyjacielem, czasami wątpił w istnienie owego organu u Draco…
- To, o jakie? – zapytał w końcu od niechcenia.
- O pazurki rudzielcowego charakteru! 
- Przesadzasz – mruknął. – Nie takie rude straszne jak nam się wydaje.
- A co ty tam wiesz?
- Chodziłem kiedyś z rudą, gorąca to była sztuka, ach jak pomyślę o jej pięknych, delikatnych…
- Skończ! Nie chcę tego słuchać, robi mi się niedobrze.
- Nie wiesz co tracisz – odparł spokojnie i oparł się o bar. Kiwnął na kelnera, a ten od razu zaczął przygotowywać dla niego drinka. – Co więc zrobił twój kochany rudzielec? – zapytał, popijając dopiero, co otrzymany alkohol.
- Ugryzła mnie w wargę!
Draco zachłysnął się pitym napojem. Jego twarz stała się bordowa, w końcu, gdy udało mu się opanować atak kaszlu, zaczął się głośno śmiać. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. ROSE. UGRYZŁA. BLAISE’A! Świat stanął na głowie!
- Jaja sobie robisz?
- Jasne, na miękko, jak chcesz to się podzielę – warknął Zabini. Był zły, że stał się znowu obiektem kpiny przyjaciela, ale po chwili trochę mu przeszło, w końcu właśnie na tym polegała przyjaźń.
- Dobra już się uspokoiłem, albo nie, czekaj chwilkę. – I ponownie wybuchł gromkim śmiechem. Nie mógł się opanować. Blaise stał przy nim z rękoma założonymi na piersiach i niewyraźną miną, krzywy uśmiech gościł na jego ustach.
- Skończyłeś?
- Już tak – odparł. – Więc, czego ode mnie oczekujesz, przyjacielu?
- Pomóż mi wymyślić jakąś zemstę, swego rodzaju karę.
- A czy to, że nie dajesz jej świętego spokoju nie jest już wystarczająco wielką karą?
- Zabawne, naprawdę.
- Wiem.
- Stary, pomóż mi! Nie wiem, wymyśl coś. Coś, co ją na maksa wkurzy, ale żeby to nie było coś zwykłego, tylko takiego wiesz…
- Zauważyłem, ze cholernie denerwuje ją jak mówisz do niej „Rosi”!
- Co? Żartujesz sobie ze mnie? Ona uwielbia jak ja do niej tak mówię, ona to wręcz kocha!
- I właśnie, dlatego że to kocha, gdy tak mówisz odwraca z wściekłością twarz i zaciska dłonie? – zapytał z przebiegłym uśmiechem.
- To chyba przez stres – odparł automatycznie. Ale co jak to była prawda? Co jak Rose naprawdę to denerwowało, miał tyle pytań i zero odpowiedzi. – Muszę się napić.
- Nie krępuj się – rzucił cicho Draco i zaśmiał się. Podał przyjacielowi wystawną kartę, której znajdowała się rozpiska drinków. Uwagę Blaise’a przykuł jeden z nich o nietypowej nazwie. Jeśli zdrobnienie „Rosi” naprawdę denerwowało kochanego rudzielca to, to sprawi, że wybuchnie! – Znalazłem swoją zemstę – mruknął Zabini i wskazał podpis zdjęcia zielonego drinka. – Tak mam zamiar nazwać piękną, ale złośliwą róże.
Draco roześmiał się.
- Okrutne – stwierdził cicho również ciekawy jak przyjaciółka Hermiony zareaguje na TAKIE określenie.

***

 - Ogólnie rzecz ujmując, Hermiono to jestem wredna – stwierdzała spokojnie Rose po odejściu chłopaków.
- Szybka jesteś.
- Nie, ja to od zawsze wiedziałam, ale nie sądziłam, że aż tak! – mruknęła popijając swój upragniony sok jabłkowy!
- Po czym doszłaś do takiego wniosku, pomijając, że do trafnego wniosku?
- Blaise próbował mnie pocałować, wywołując na mnie presję jemioły.
Hermiona roześmiała się.
- Zabawne, czy on jest aż tak nielogiczny? – Przecież każdy wie, że dziewczyny nienawidzą być zmuszane do pocałunku, a już na pewno nie przez cholerne, świąteczne zielsko!
- Nie jestem pewna, w normalnych okolicznościach pewnie bym mu pozwoliła, ale jak w grę weszła jemioła to nie ma żartów, mówię stanowcze nie, ale on nic. Więc ja na to, dobra. No i gdy się pochylił, już dotknął swoimi wargami moich, swoją drogą ma je nieziemsko miękkie i gorące, to ja go bach: gryzę w dolną wargę. On przerażony, nie wie, co się dzieje, a ja spokojnie, że z rudymi nie ma żartów. On zaskoczony, a ja sobie lekkim krokiem idę do ciebie i Malfoya.
Dźwięczny śmiech Hermiony ponownie zmieszał się z muzyką.
- Gratuluje, gratuluję. Jestem z ciebie taka dumna, Rose! – rzuciła z ekscytacją Granger i wziąwszy dłoń przyjaciółki uścisnęła ją, zupełnie jakby naprawdę jej gratulowała.
- Dziękuję, dziękuję! Ależ kwiaty, brawa, czekoladki? Po cóż to? – śmiała się razem z Hermioną. Były w doskonałych humorach, do czasu….
- No i masz, właśnie nasz, a na pewno mój dobry humor poszedł się utopić w Tamizie – mruknęła Rose. – Rosjanin na trzeciej – powiedziała szeptem.
- O! – rzuciła zaskoczona Hermiona, ale uśmiechnęła się. Lubiła mężczyznę, który zmierzał w jej stronę z szelmowskim uśmiechem. – Dmitrij? Co ty tu robisz?


CDN

27 komentarzy:

  1. JEJ! Wreszcie doczekałam się rozdziału! Świetnie piszesz, co mówię ci już chyba setny raz :) Niecierpliwie czekam na dalszy rozwój akcji. Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się troszkę szybciej
    pozdrawiam :*

    http://dramione-legendarna-nienawisc.blogspot.com/2015/03/rozdzia-13.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
  2. "Są dorośli, tak przynajmniej pisze w ich dowodach"-Matko zmiłuj się. JEST NAPISANE.
    A tak oprócz tego to świetny rozdział w końcu się go doczekała 😉
    Pozdrawiam i czekam na następny
    Mrs.Nox

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział, czyli jak zawsze :D uśmiałam się co mi dobrze zrobiło, bo właśnie skończyłam zadanie na 5 stron! (ręka mi odpada :)
    Ja chcę Twoje teksty częściej, są idealne na poniedziałkowy wieczór, w sumie to na każdy dzień tygodnia i każdą porę doby :D więc pisz :)
    Pozdrawiam i weny życzę :)
    PS. Zapraszam na nie-oceniaj-po-pozorach-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję za szczerą opinię!! <3

      Usuń
  4. Rozdział bardzo fajny ;)
    Ciekawe co takiego Blaise jeszcze wymyśli w stosunku do Rose, bo to ,że jakaś akcja będzie jest niemal pewne ;)
    Oj, biedny Draco, właśnie pojawił mu się rywal na horyzoncie. Oby teraz rozprawił się z tym Rosjaninem po ślizgońsku.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :)
    Czekam na następny!
    Weny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, że też musiałaś skończyć w takim momencie! Rozdział wyszedł Ci bardzo dobrze, od jakiegoś czasu co jakiś czasu zaglądałam, czy dodałaś coś nowego, aż w końcu jest! Opłaciło się czekać. :) Jak zwykle są momenty komiczne, które nadają charakter całemu opowiadaniu - biedny Blaise został ugryziony przez Rose, ale, no cóż, należało mu się. :D Poza tym świetnie opisałaś sytuacje z perspektywy Dimitrija... Czekam na kolejny rozdział! Na pewno będzie się działo. :)

    Poza tym chciałam Cię zaprosić na katalog-granger.blogspot.com, którego jestem współtwórczynią. Dużo świetnych atrakcji, konkursy, wieczorki potterowskie... Zapraszam serdecznie. :)

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Ci za wyrażenie opinii, to dla mnie wiele znaczy! <3 :**

      Usuń
  7. Od któregoś tam rozdziału nie komentowałam, poie tak się wciągnęłam, że czytałam i czytałam! *-*
    Piękne po prostu piękne! ;*
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! ;)
    ~Zuza
    www.zatrzymanaprzezciebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadrobilam 😉😋 Genialne jak zwykle 😘😍

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie opisałaś akcję z Blaisem i Rose. Prawie spadłam z krzesła ze śmiechu, gdy czytałam, jak dziewczyna go ugryzła ;). No i Draco chyba ma konkurencję. Jestem ciekawa, jak sobie poradzi z tą nową sytuacją.
    http://nocturne.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to zwykle bywa w przypadku Twojego opowiadania - znalazłam kilka perełek: "Czyżby Hermiona zraniła się w usta, że z takim skupieniem pochylałeś się nad nimi" i "Słonko, nie do paszczy lwa, do otchłani ciemności diabła". Kocham to opowiadanie za takie teksty! <3
    Pomimo faktu, że nie piszesz czegoś całkowicie poważnego, to jednak nie jest to banalne. Być może w przypadku opowiadania dziwnie to zabrzmi, ale widać po Twojej twórczości dużą klasę :) Bardzo swobodnie opisujesz zabawne sytuacje i sprawiasz, że na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech :D
    Zaciekawiło mnie jedno: dyskusja na temat polskich zawodników. Hahaha, można i tak :D Cudowna kłótnia, skoro poruszała tego typu problematykę :D
    Zemsta Blaise'a? Już jestem ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się spodobało! Jestem niezmiernie szczęśliwa, że wyraziłaś swoją opinię! :D

      Usuń
  11. Przepraszam, że dopiero teraz. po przeczytaniu tego rozdziału będę rozmyślała aż do pojawienia się następnego, jak Blaise nazwie Rose ;) rozdział jak zawsze cud miód i orzeszki. Piszesz w taki można nawet powiedzieć, że banalny ale i finezyjny sposób, ze to jest po prostu dar. Czekam na następny :) Nie każ mi długo rozmyślać nad zemstą Diabełka ;) ~Mad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za słowa zawarte w pozytywnej opinii! Cieszę się, że Ci się spodobało!

      Usuń
  12. Wybacz kochana, że dopiero po tak długim czasie komentuje, ale wiesz... brak czasu robi swoje. Co mam powiedzieć? Jak zwykle zaszczyciłaś nas ogromną dawką humoru. Podziwiam twoje pomysły. I to, jak groteskowo potrafisz pokazać naszych bohaterów.
    Mówiłaś, że masz piękny szablon? Nie mogę się na niego napatrzeć.
    Pozdrawiam
    Lora <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za te szczere słowa, i że poświęciłaś czas na skomentowanie! :D :*

      Usuń
  13. Sylwester w domu więc można nadrobić zaległości w czytaniu opowiadań ;) Ja już tak mam, że jak mi się coś podoba to komentuję każdy rozdział taka moja natura ;)
    Rose pokazała pazurki brawo dla niej nie powinien jej zmuszać!
    Ciekawe co do za drink Zabini wymyślił... aż się boję :D
    Rosjanin wydaje mi się podejrzany jego obecność nie przyniesie nic dobrego
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościć, ja już od dość długiego czasu w ogóle nie czytam blogów, ani ich nie komentuję. Nawet opowiadania, które niegdyś czytałam z wielkim zapałem przestałam śledzić. Można uznać, że dzieję się tak u mnie już od co najmniej 7 lub 8 miesięcy, czyli ponad pół roku. Nie czytam żadnych blogów, nawet dramione, które tak uwielbiam! Straciłam jakoś zapał, może przez powielającą się schematyczność? Szczerze, nie spotkałam się już od dawna (czasami zdarzy mi się wpaść na jakiegoś bloga i przeczytać jakiś kawałeczek opowiadania) z blogiem i historią tam opisywaną, która nie przypominałaby mi opowiadania starszego. W dramione siedzę już dłuuuugo i znam praktycznie wszystkie możliwe schematy!
      Wracając do tematu: bardzo dziękuję za komentarz i opinię! :D

      Usuń

- Jeśli weszłaś/eś na mojego bloga proszę pozostaw po sobie ślad, to nie dla ilości, a dla motywacji
- Nie przeklinaj w komentarzach!
- Krytykuj, ale uzasadnij swoją opinię.
- Nie obrażaj komentatorów, odwiedzających i autorki.
- Nie spamuj!