wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 18

Cześć kochani!
Ja dzisiaj na szybko, bo od pewnego czasu nie ma mnie w domu, jestem na wakacjach za granicą i nie tylko mam ograniczony czas, ale i dostęp do Internetu, a nawet, niestety, weny. Szczerze przyznam; nie miałam kompletnie pomysłu na ten rozdział (między innymi, dlatego jest taki krótki :( ), ale mam na następne. Więc uznajcie ten za takie wprowadzenie do akcji. :) Humoru jest mało, nie wiedzieć, czemu, ale powtórzę potraktujcie ten rozdział, jako taką małą grę wstępną do czegoś ciekawszego. :D
Dziękuję za komentarze i mam nadzieję, że teraz również odezwiecie się pod rozdziałem, jeszcze liczniej niż pod poprzednim :).
Wydaje mi się, że rozdział 19 pojawi się w 19 lipca. :) I będzie miał od 17-22 stron. Tak, Charlotte szaleje.;)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Charlotte
PS --> Auror z wymiany ma już roczek! 5 lipca minął dokładnie rok od założenia bloga i dodania prologu! :)
PS --> Chcielibyście miniaturkę?
PS --> Rozdział nie poprawiony. Wybaczcie wszystkie błędy, ale nie mogłam dostatecznie dobrze sprawdzić całego rozdziału. Postaram się go poprawić w wolnej chwili :). 

***


Kolacja przy winie

Z samej zasady powinien wyglądać na zirytowanego, bardzo wrogo nastawionego. Niestety nie za bardzo mu to wychodziło. Na pewno był bardzo oburzony tym, że w ogóle musiał przychodzić na tę irytującą kolację. Ale już mu przeszło! Nie wiedzieć, czemu! Jakim cudem? Otóż irytująca wiewiórka była nawet zabawna! A z Pottera ku rozpaczy nawet był równy gość! Nie mógł w to uwierzyć! W dodatku na jego zmianę nastoju wypłynął ten cudowny zapach pieczeni. Rozpływał się i już nie mógł doczekać, kiedy skosztuje potrawy. Nawet się przestał załamywać tym jak dobrze czuje się w towarzystwie – o zgrozo – Gryfonów! Powoli nawet wczuł się w atmosferę. Rozmawiał z Potterem (prowadzili jakże interesującą rozmowę na temat braku szkodliwości gumochłonów i ich Klasyfikacji w Ministerstwie Magii), gdy z zaskoczeniem stwierdził, że jest obserwowany, i to przez kogo!  Sama Hermina Granger stała w drzwiach z rozanieloną i zadowoloną Ginewrą! Spojrzał przelotnie w stronę szybko ulatniającego się Pottera, by rzucić mu złowrogie spojrzenie. Niestety nim zdążył choćby podnieść jedną brew i przygotować dostatecznie mocno zmrożone spojrzenie, musiał złapać lecącą w jego stronę Hermionę, pchniętą przez swoją wiewiórczą przyjaciółkę. Nim się obejrzał uroczo uśmiechających się prawie Potterów (wiewiórka wciąż była Weasley, będzie nazywać ją jej nazwiskiem dopóki może, bo kolejnego Pottera chyba nie przeżyje!) nigdzie nie było.
Z wielkim zaskoczeniem stwierdził, że Hermiona przytuliła się do niego. Ona naprawdę nawet nie świadomie sprawiała mu satysfakcję!
- Nieustraszona aurorka, co? Czyżby Hermiona Granger jednak czegoś się bała?
Podniosła na niego swoje brązowe oczy, a on się utopił. A najgorsze w tym to, że umie pływać! Cóż mógł jednak poradzić? Ona była czarująca. W sensie irytująca! Tak, tak irytująca!
- Widzisz, Malfoy… Ciągnie mnie do fretek. – Zaskakujące jak płynnie potrafiła zmienić temat. Odsunęła się od niego z gracją i z uśmiechem podeszła do stołu by nalać sobie wody. Dlaczego wszyscy byli ludźmi działającymi na nerwy? Za co Merlin tak go pokarał? Przecież był dobrym czarodziejskim obywatelem! Był miły (haha, że niby on?), uprzejmy (oho, teraz to dowalił), naprawdę niewkurzający (jaki on był prawdomówny)!
- Powiedzmy, że mnie nie uraziłaś, mopie!
- Mop, to Pansy. Ja jestem piękną, cudowną i uroczą Gryfonką.
- Marzenie. Nigdy nie będziesz urocza ani nawet piękna. – Prychnął złośliwie. Uśmiechał się z wrodzoną sarkastycznością! 
- Nie zaprzeczyłeś, że jestem piękna. Jakże mi miło, Malfoy. – Nerwowo poruszając głową ruszyła w stronę kuchni. Zapewne na jakże głośne, a według niej i tak za ciche ochrzanienie Pottera i Weasleyówny za zaproszenie go na milutką kolacyjkę! Będzie ciekawie! Już nie mógł się doczekać podsłuch… słyszenia wszystkiego… niechcąco.

***

Oj, była zdenerwowana. Ale pracowała nad samokontrolą. W każdym razie starała się pracować. Bo w końcu trzeba jakoś funkcjonować w śród idiotów. W tym momencie jakoś jej się to udawało. Nie zareagowała na nic, na razie. Mimo, że naprawdę korciło ją, by tak mocno drapnąć Malfoyowską ładną gembę…, eee, brzydką. Tak, bardzo, bardzo brzydką! Pomijając jednak jej przejęzyczenie.
- Coś się stało, Hermionko? – zapytała słodko Ginny.
- Oj stało się, stało Ginnuś. – Uśmiechnęła się ukazując śnieżne zęby, a Harry aż wzdrygnął się, ten uśmiech nigdy nie zwiastował nic dobrego.
- Zemściłem się! – wrzasnął nagle, ale niepewnie.
- Tak, ale nie przemyślałeś tego, mój ośli przyjacielu – szepnęła.
- To był pomysł Rose i Blaise’a! Nie krzywdź mnie! – Ginny spojrzała na nią błagalnie.
- Dziękuje, Ginny. Jesteś dobrym człowiekiem – rzuciła i roześmiała się perliście. Nawet nie musiała się starać! – Wracam do mojego przyjaciela, mojego drogiego Malfoya!

***

Jakby na to nie patrząc, chodź może jednak patrząc, zresztą nie ważne. Grunt to logika. Tak, więc patrząc lub nie patrząc Dmitrij mógł wywnioskować, że jego żywot był bezsensownie durny. Bo, po co miał żyć bez swojej słodkiej Hermionki! No, po co?! Właśnie, po to, by ją zdobyć. Obrał sobie nowy cel; po trupach, a do celu – zdobyć Granger Hermionę i być fajnym! W końcu, czemu by nie? To było jego jakże marne życie i mógł robić z nim to, co chciał. Gdy już będzie ze swoją Mioneczką, która po pierwsze nigdy nie była jego, a po drugie tak właściwie to nawet nigdy go nie chciała. Ale to tylko mały i nic nieznaczący detal. Bo w końcu, co ma piernik do wiatraka? Oczywiście mąkę, ale przemilczmy ten fakt. Nie wszyscy muszą być inteligentni dzięki tej świadomości. Jego tok nie myślenia dawał wiele powodów do badań… Może nawet udałoby się je rozpocząć, gdyby już ktoś nie wpadł na pomysł by zbadać mózg małpy. Niestety on wciąż żył w tej słodkiej nieświadomości, że niby to jest mądry, że niby jego IQ jest wysokie, że może nawet zostanie drugim Merlinem! Tylko o innym nazwisku, ale to chyba oczywiste. W każdym razie znów jakże nie uroczo przestał zastanawiać się nad tym, nad czym zastanawiać się chciał. Hermiona Granger. Piękna. Utalentowana. Kobieta idealna – w dwóch słowach. Nikt się z nią nie równał. Musiał coś zrobić. Musiał wkroczyć do akcji jak ninja. Skradać się i złapać w swoje sidła. No nic. Musiał wziąć się w garść. Musi użyć swoje tajnej broni, tej którą szykował na ich wspólną kolację, odwołaną kolację. Wystarczy tylko zaprosić ja gdzieś, gdzie będą sami. Tylko we dwoje. Och, może ona wtedy rzuci mu się w ramiona i namiętnie pocałuje! Ileż by dał, aby znów poczuć te jej smakowite usta! Uśmiechnął się przebiegle, on zawsze wygrywa! Strzeż się Malfoy! Niedługo zostaniesz wyeliminowany z gry o serce pięknej Hermiony! Niezbyt uczciwie wyeliminowany!

***

- Podasz mi solniczkę, Lucjuszu? – zapytała słodkim głosem Narcyza. Zatrzepotała zalotnie rzęsami i uśmiechnęła się. Coś było nie tak. Taki uśmiech zwiastował tylko i wyłącznie jakieś kłopoty. Albo szalone pomysły. Ostatecznie kłopoty wywołane jej szalonym pomysłem. Kręcąc głową podał żonie sól. Z wdzięcznością kiwnęła głową i posoliła swoją zupę.
- Coś się stało, Cyziu? – zapytał w końcu, gdy przez następne kilka minut Narcyza spoglądała na niego zadziornie i bawiła się swoimi włosami wyjątkowo rozpuszczonymi, a niezaplecionymi jak zwykle w misterne i wymyślne fryzury.
- Pamiętasz Liliangerdę Blishwick? – zapytała mrużąc oczy. Sięgnęła po kieliszek i zaczęła delektować się winem.
- Oczywiście? Pół krwi, tak?
Kiwnęła lekko głową i westchnęła ze złością. Lucjusz uniósł lewą brew i z zaciekawieniem przyglądał się żonie.
- Wczoraj Liliangerda wyprawiła huczne przyjęcie!
- Czemu nie poszliśmy?
- Bo nas nie zaprosiła! Rozumiesz? Nie zaprosiła mnie! M n i e! Platja Max wysłała mi sowę. Chwilę temu odczytałam! Jak zwykle chciała mnie poniżyć.
- Kto?
- Obje! – wykrzyknęła.
- Oczywiście. Masz rację, Cyziu! Jak ona mogła? To niedopuszczalne! – Narcyza lubiła, gdy się przyznawało rację zanim jeszcze sama doszła do tego, że powinno się jej przyznać.
- Cieszę się, że mnie rozumiesz, Lucjuszu, kochanie. – Uśmiechnęła się wdzięcznie i wyciągnęła dłoń w jego kierunku. Spojrzał na nią nie do końca rozumiejąc. Gdy zmrużyła oczy i zmarszczyła brwi a także zaczęła ponaglająco poruszać dłonią dotarło do niego. Oczywiście, bo czego ona mogła chcieć? Westchnął przeciągle i sięgnął za pasek spodni.
- Proszę – mruknął i wyjął duży złoty klucz do skrytki w Banku Gringotta. Pod jego dotykiem szmaragdowy wąż wił się wesoło. Narcyza bez namysłu chwyciła go i z satysfakcją położyła tuż obok swojego kieliszka.
- Już nie mogę się doczekać, Lucjuszu! Moje przyjęcie będzie fantastyczne! Ta plotkara Max i złośliwa Blishwick zobaczą jak to jest zadzierać z Narcyzą Druellą Malfoy!
Westchnął ponownie. Załamywał już ręce, pewne już było, ze z jego skarbca ubędzie bardzo spora liczba galeonów. W końcu Narcyza chciała wyprawić przyjęci. Musiał uzupełnić płyny, więc chwycił za kieliszek. Trzeba się jakoś przygotować na szok, który niedługo przeżyje…

***

- Jak wam smakowało? – zapytała wesoło Ginny, spoglądać znad kieliszka na Hermionę i Draco, siedzących blisko siebie. Bo czemu by miało być inaczej? Harry bardzo wczuł się w rolę mściciela i postanowił zając miejsce obok Ginny, co za tym szło Hermiona nie miała innego wyjścia jak zająć miejsce obok Draco. Od tamtej chwili spoglądali na siebie ukradkiem, mrużąc oczy.
- Bardzo dobre, dziękuję – odparł Draco.
- Wyjątkowo się z tobą zgodzę, Malfoy. Niestety. – Hermiona kiwnęła głową i chłodno spojrzała na przyjaciół.
- Dziękuje. – Uśmiechnęła się ciepło i jednocześnie przepraszająco. Nie żeby Ginny miała coś na sumieniu. Wręcz przeciwnie; ona była bardzo zadowolona z tego, że mogła przyłożyć się do połączenia Hermiony i Malfoya. Nawet, jeśli jeszcze nie byli Herminą i Malfoyem w sensie dosłownym! Ale to się zmieni z czasem, a Mionka jeszcze jej za to podziękuje.
- Przepraszam was na momencik. Czas podać deser! – rzuciła i powolnie wstała z miejsca.
- Pomogę ci! – Od razu zaoferował się Harry. Po chwili oboje zaszyli się w kuchni. Hermiona odchyliła się na oparciu i spojrzała na Malfoya.
- Wiesz, kto przyczynił się do naszego spotkania? – Pokręcił przecząco głową, ale wyprostował się wyraźnie zaciekawiony. – Twój najukochańszy przyjaciel Blaise i mój drugi rudzielec Rose.
- Czyli muszę mu podziękować. – Roześmiał się na widok miny Granger. Jaka ona była łatwowierna! Pff, oczywiście w końcu Gryfonka. – Prędzej bym poszedł do Godryka i z powrotem niż bym podziękował za wkopanie mnie w kolację z tobą.
- Malfoy, sam sobie zaprzeczasz. Widzę jak na mnie patrzysz. – Przysunęła się do niego bliżej i zadziornie uśmiechnęła. Jego serce zabiło szybciej. Poczuł wypieki na twarzy. Jej satysfakcja była nie do opisania.
- Jesteś wredny, szopie praczu! – warknął.
- Jak już to pani szop, kochanie.
- Skarbie – dołączył do jej gry. – Wszystko, czego pragniesz!
- Oczywiście. Widzisz, trzeba coś zrobić. Nasi, cóż właściwie to moi, przyjaciele i twój Diabeł knują przeciwko nam. Wiesz, że to nieładnie.
- A nawet bardzo. Co ty na to, żeby zrobić im jakiegoś miłego psikusa?
- Do tego zmierzam, Malfoy. Właśnie do tego.

***

- Nie mogę uwierzyć, że się na to zgodziłam! – wrzasnęła zła Rose.
- Przestań, uwierz mi będzie ciekawie.
- Jasne. Wiesz, jaka Hermiona będzie wściekła?
- A skąd ma wiedzieć?
- Idę o zakład, że już wie. Ginny łatwo ulega presji. Kiedyś Hermiona zafarbowała jej włosy na różowo! Wiesz, jak różowy nie pasuje do jej karnacji! – zawołała kiwając głową na boki.
- Masz rację. Musiała wyglądać okropnie. Lepszy byłby rudy.
- Ona naturalnie jest ruda, bałwanie!
- A no tak, faktycznie! – zawołał. Jak on mógł o tym zapomnieć. Ale co tam. To nie było takie ważne.
- To zły pomysł! – warknęła po chwili.
- Nie przesadzaj. Będzie zabawnie. – Roześmiał się. Na siłę ich połączy albo nie nazywa się Blaise Zabini!

14 komentarzy:

  1. Granger, Malfoy sp. z o.o. ciekawe co wymyślą. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba! Bardzo dziękuję za opinię! :D

      Usuń
  2. Swatanie Miony i Draconeczka chyba wyjdzie Rose i Diabełkowi :) Rozdział zgrabnie napisany. Weny!
    Pozdrawiam,
    Dama Blackowa
    w-cieniu-magii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za opinię. Jestem bardzo szczęśliwa, że Ci się podoba! :D

      Usuń
  3. Zapowiada się grubsza akcja. czekam na efekty. dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, Rose i Blaise chyba do końca nie przemyśleli swojego planu.
    Ale dzięki temu już nie mogę doczekać się zemsty Draco i Mionki (a przede wszystkim Mionki) na nich ;)
    A rozmowa Lucjusz i Narcyzy mnie powaliła... nie ma to jak kobieca logika ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Bardzo, bardzo mocno!!! Cieszę się, że moje opowiadanie Cię ciekawi!

      Usuń
  5. Cudowny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział krótki ale ciekawy ;) kolacja udana, a sądząc po spisku Draco i Miony może być zabawnie :D
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity rozdział!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

- Jeśli weszłaś/eś na mojego bloga proszę pozostaw po sobie ślad, to nie dla ilości, a dla motywacji
- Nie przeklinaj w komentarzach!
- Krytykuj, ale uzasadnij swoją opinię.
- Nie obrażaj komentatorów, odwiedzających i autorki.
- Nie spamuj!