niedziela, 20 września 2015

Rozdział 21

Witajcie, kochani!
Przepraszam, za te opóźnienia, niestety byłam, i nawet nadal jestem (ale już nie tak bardzo) chora. Nie wyrobiłam się z rozdziałem, dlatego jest dopiero dzisiaj, ogromnie, ogromnie przepraszam.
Przyznaje się Wam, że według mojej opinie, rozdział nie spełnia do końca moich ‘wymogów’, ale jest przejściowy, więc mam nadzieję, że odpuścicie mi troszkę :). Od razu przepraszam Wszystkich za to, że jest taki krótki, a nawet tak cholernie krótki. Nie miałam siły go pisać, przyznaję. Nie wiem, co było tego skutkiem, czy choroba i spowodowany nią podły humor, czy też może jakaś blokada twórcza. Ale wydaje mi się, że powoli mi ten ‘stan’ przechodzi i liczę, że kolejny rozdział wyjdzie mi raz, że zaskakujący tak, że pospadacie z krzeseł ^^, a dwa, że długi. Stawiam sobie teraz wyzwanie, będziecie świadkami: kolejny rozdział napiszę, specjalnie, jako wynagrodzenie tego, że ostatnie były krótkie na ponad 15 stron! Zobaczymy, czy mi się uda :D
Dziękuję za komentarze po rozdziałem i miniaturką, oczywiście zachęcam do wyrażania swoich zdań pod tą notką, liczę na Was, to bardzo motywuje!
Na rozdział 22 zapraszam – 3 października.
Buziaki!
Charlotte
***
Misja specjalna
22 stycznia 2000
Hermiona opadła na swój fotel i westchnęła głęboko. Chwila spokoju. Niestety, tylko chwila. Skończy się za: trzy, dwa, jeden:
- Nie zapomniałaś o kimś? – Malfoy wparował do gabinetu niczym torpeda, uśmiechając się przy tym uroczo. Aż zmiękła. Zwariowała do końca. Jak ona mogła zakochać się w Mal… Nie, nie przejdzie jej to nawet przez myśl!
- Nie?
- Chciałbym powiedzieć, że nie do twarzy ci z ironią, ale to nie prawda. Wyglądasz wtedy tak seksownie… - Usiadł naprzeciw niej i zaczął bezceremonialnie przyglądać się jej głębokiemu dekoltowi.
- Nie masz nic innego do roboty? – mruknęła i sugestywnie spojrzała najpierw na jego twarz, a następnie na swój biust. Widząc jego uśmieszek wykrzywiła usta w grymasie niezadowolenia.  
- Tak się zastanawiam… – Przeniósł swój wzrok na jej oczy. – Czy to sylikon?
- Co? Jesteś bezczelny! Jak śmiesz?! – Poderwała się z miejsca. – Co możesz chcesz sprawdzić, czy masz rację?!
- Nie pogardzę – odparł.
- Wyjdź, jeśli ci życie miłe. I przynieś kawę, mocną. Już!!!
- Nie bulwersuj się. Przecież wiem, że są naturalne…, tak sądzę w każdym bądź razie – rzucił, jeszcze zanim zniknął za drzwiami. Ledwo uniknął silnego Upiorogacka.

***

 - Ty jednak nie masz za grosz taktu – mruknęła Rose, marszcząc brwi.
- A to niby, dlaczego?
- Niepokoić ludzi o dziewiątej rano? Kto niby coś takiego robi?
- Mag-komornicy.
- Naprawdę? I to niby miało być zabawne? – warknęła. Było jej zimno, mokro, i cholernie niesmacznie. Zapamiętać na zawsze: Zabini nie umie robić jajek na bekonie! Wciąż czuła smak spalenizny w ustach! 
- Jesteś jakaś nieswoja, słońce!
- Nie. Nazywaj. Mnie. Słońce! – wrzasnęła i aż spurpurowiała na twarzy.
- Jak sobie życzysz, słońce!
- Wrr!
- Uśmiechnij się i spróbuj, choć udawać miłą! – Skrzywiła się i zmrużyła oczy, ale uśmiechnęła się. Blaise zastukał kilka razy w mosiężne drzwi. Nie czekali długo, otworzył im niski skrzat, ku zaskoczeniu Rose ubrany w czarny garniturek!
- Witam panicza Zabiniego! W czym mogę pomóc, panu i uroczej panience?
- Dzień dobry, Jabłonku. Czy wujostwo jest w domu?
- Oczywiście, spożywają właśnie śniadanie, zaprowadzić panicza?
- Jeśli można.
Uśmiechnął się do Rose i zaoferował jej ramię. Przeszli przez przestronny korytarz wprost do gustownie urządzonej jadalni. Państwo Malfoy wyglądali na dystyngowanych i poważnych ludzi. Zaskakujące, że tak spokojne osoby miały takiego syna jak Draco. Rose była więcej niż zaskoczona. Zapomniała, że pozory są mylące!
- Blaise’iątko! Jak dawno cię u nas nie było! – Narcyza Malfoy, jako pierwsza wstała od stołu i pognała w stronę swojego chrześniaka.
- Witam, ciociu!
- Jakiś ty oficjalny! Próbujesz sprawiać pozory kulturalnego młodzieńca? Zabawne! – Roześmiała się miękko. – Witam, jestem Narcyza Malfoy, matka chrzestna Blaise’a, a to mój mąż Lucjusz.
- Witam serdecznie. – Malfoy Senior ukłonił się i ucałował dłoń Rose.
- Rosemarie Bellezza, miło mi państwa poznać, jestem przy…
- Dziewczyną. Jest moją dziewczyną – Blaise wszedł w słowo Rose. Zaskoczona spojrzała na niego. Uśmiechał się szeroko ukazując śnieżne zęby.
- Zapraszamy do stołu – powiedział Lucjusz wymieniając porozumiewawcze spojrzenie z żoną. Blaise odsunął Rose krzesło i od razu chwycił za dzbanek wypełniony herbatą z cytryną i imbirem nalewając sobie i Rose.
- Co was do nas sprowadza?
- Widzisz, ciociu, pewna misja specjalna.
- Dotycząca…?
- Naszego wspaniałego Draco – Blaise uśmiechnął się szeroko i zaczął wprowadzać państwo Malfoy w szczegóły swojego wspaniałego planu.

***

Kochana, Hermiono!
Czy byłabyś tak uprzejma i towarzyszyła mi dziś wieczór w czasie kolacji? Proszę, nawet nie myśl o odmowie! Czekam na twoją twierdzącą odpowiedź!
Buziaki i pozdrowienia!
Twój Dmitrij

Zaśmiała się głośno. Ivashkov stał się nagle zaborczy. Potrzebowała odskoczni, koniecznie. Za dużo myślała na temat Draco. Niestety. Kto by w ogóle sądził, że jeden zwyczajny sen uświadomi jej, co czuje do fretki, swojej fretki. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek poleci na platynę, ale jak widać farba do włosów nie wybiera. Utopiła się jak nic w oceanie jego oczu, sile wredności charakteru, nawet jego próżność jej nie przeszkadzała. Merlinie! Musi się spotkać z Dmitrijem, może to jakoś pomoże ogarnąć jej mętlik, przecież jej się podobał, w minimalnym stopniu, ale zawsze.

Dmitrij,
Z przyjemnością, o której i gdzie?
Również ślę buziaki!
Hermiona

Nie musiała czekać długo na odpowiedz, pojawiła się błyskawicznie. Kiwnęła lekko głową z uznaniem widząc, gdzie zamierza ją zabrać. Trafił w jej gust, a to niespodzianka. Nieśpiesznie zajęła się odczytywaniem dalszej poczty. Delikatny srebrny papier przyciągnął jej szczególną uwagę, a pieczęć rodu Malfoy wzbudziła wielkie zaskoczenie! Otworzyła kopertę zainteresowana zawartością.

Lucjusz A. i Narcyza D. Malfoy
Mają zaszczyt zaprosić pannę Hermionę J. Granger
Na bal zimowy organizowany dn. 27 stycznia bieżącego roku w posiadłości Malfoy Manor.
Uroczyste rozpoczęcie balu o godzinie 20.00.
Obowiązywać będzie strój wieczorowy.
Wejście tylko za ukazaniem zaproszenia.
Z poważaniem,
Lucjusz A. Malfoy
Narcyza D. Malfoy

Była więcej niż zaskoczona! Nie spodziewała się, ba nawet nigdy nie myślała o tym, że kiedykolwiek mogłaby otrzymać zaproszenie na bal organizowany przez Malfoyów! Cóż za niespodziewana niespodziana, nie wiedziała tylko czy miła, czy też wręcz odwrotnie…

***

Musiał wszystko przygotować. Miał mało czasu, dlatego urwał się z pracy. Nawet nie zauważą, że go nie ma. Mieli masę spraw na głowie. Dostali cynk o miejscu śmierciożerców, na pewno wszystko już zaczęli organizować. Stawiał sto galeonów, że wyślą Hermionę, miał tylko nadzieję, że zrobią to dopiero jutro, po ich spotkaniu. Musiał działać szybko.
- Wiesz, co masz zrobić, Louis? – zapytał, bacznie się mu przyglądając.
- Oczywiście.
- Tylko się nie pomyl! Od tego zależy powodzenie tej sprawy!
- Wiem, ale pamiętaj. Ja nigdy nie brałem w tym udziału, a oprócz tego mój dług zostaje spłacony.
- Oczywiście.
Uścisnęli sobie dłonie. Hermiona będzie jego, już dzisiaj!

***

- Ale, Harry! Nawet tego ze mną nie uzgodniłeś!
- Ani ze mną!
- Ty milcz, Malfoy – warknęła Hermiona. – Musimy? Dopiero, co wróciłam z jednej, chciałam trochę odsapnąć, pouzupełniać papierki, chciałam spokoju!
- Masz już dosyć misji? – zapytał podejrzliwie, uśmiechając się wyzywająco.
- Wiesz, że nie, ale…
- Granger chce powiedzieć, że onieśmiela ją moja obecność – dodał Draco. Harry roześmiał się serdecznie.
- Nie, a ty się, Malfoy nie odzywaj.
- Widzisz? Już sam mój głos sprawia, że mdleje.
- Malfoy, niech Merlin ma cię w opiece, bo jak z tobą skończę!
- Ooo, mów do mnie więcej, już nie mogę się doczekać, co ze mną zrobisz!
- Agr! Wiesz, jaką mam wielką ochotę trzasnąć cię w ten twój platynowy łeb?! – wrzasnęła i zdenerwowana opadła na fotel.
- Hermiś, nie bądź agresywna, już mam jedną furiatkę, w domu – powiedział Harry zanim Draco zdążył się odezwać.
- Powiem to Ginny, Harry.
- Ups!
Głośny śmiech Malfoya poniósł się po gabinecie. Wychodzi na to, że czeka ich kolejna misja specjalna. 

16 komentarzy:

  1. Ten rozdział był tak śmieszny ze było kilku chętnych żeby mnie skonsultować z psychiatrą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam jednego dobrego, mogę polecić ^^. Oczywiście żartuję i oczywiście bardzo, bardzo dziękuję, bo z Twoich słów wynika, że rozdział się podobał :D!

      Usuń
  2. 1. Rozdział jest dobry, bardzo dobry, w ogóle nie widać Twojej choroby po Twoim stylu pisania. Nie przejmuj się, że krótki, choroba nie wybiera. Wychoruj się, nabierze sił słonko :*
    ~BiBi Black

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamusiu.!! Nie mogę sie doczekać co sie stanie między Draco i Mioną. W ogóle ten cały "Dmitriś" to jakiś strasznie głupi jest... myśli ze wygra z Malfoyem... co to to nie, albo Dracuś nie nazywa sie Dracuś.
    Rozdział choć krótki jak zawsze cudny ;3
    Życzę ci duuuzo pomysłów na nowy rozdział :") ~Mad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję, ciesze się, że się podoba! :D

      Usuń
  4. Ten rozdział jest BOSKI! W ogóle nie widać to że jesteś chora. Ale mam nadzieję że szybko wyzdrowiejesz i dasz jeszcze boskie rozdziały.
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Dama Blackowa
    w-cieniu-magii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie Ci dziękuję za przemiłe słowa! :)

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba ta historia i czekam na więcej i zapraszam na mojego nowego bloga http://my-secret-life-rose-weasley.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, oczywiście postaram się zajrzeć, od razu też przepraszam, ale znając mnie nie nastąpi to za szybko, niestety :O :)

      Usuń
  6. Błagam cię wstaw dziś rozdział!!!Nie wytrzymam bez nowgo rozdziału!!
    PS. super rozdziały piszesz , ta historia mi się bardzo spodobała więc życzę ci duuużo weny . :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział bardzo fajny ;)
    Coraz więcej osób widzi w Draco i Mionce idealną parę... nawet Malfoy`owie starają się ich połączyć. No ale najważniejsze, że nad wszystkim czuwa Blaise ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blaise jest wszędzie :D On zawsze wtyka nos tam, gdzie nie trzeba ^^ Bardzo dziękuję za opinię!

      Usuń
  8. Cóż mogę śmiało powiedzieć, że Twoje opowiadanie już jest jednym z moich najbardziej ulubionych dramione. Dlaczego? Bo pełno w nim humoru, jest lekkie, momentami słodkie i tajemnicze. Uwielbiam takie! Masz wierną czytelniczkę ;) Co do rozdziału mimo, że przejściowy to bardzo fajny. Pochłonęłam go szybko i już nie mogę doczekać się kolejnego ;) Blaise jest moim idolem zawsze go lubiłam za to jego poczucie humoru. Rosjanin mnie denerwuje nie wiem może to jakieś uprzedzenia :P
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, raczej nie uprzedzenia, raczej jego postać! :D Osobiście jednak go lubię, zresztą lubię każdą ze swoich postaci, właśnie dlatego, że są moje (tu mam na myśli, te wykreowane przeze mnie).
      Ogromnie dziękuję, za opinię! :D

      Usuń

- Jeśli weszłaś/eś na mojego bloga proszę pozostaw po sobie ślad, to nie dla ilości, a dla motywacji
- Nie przeklinaj w komentarzach!
- Krytykuj, ale uzasadnij swoją opinię.
- Nie obrażaj komentatorów, odwiedzających i autorki.
- Nie spamuj!