niedziela, 21 lutego 2016

Rozdział 29

Cześć Kochani! :D
Wszyscy zgodnie stwierdziliście, że chcenie rozdział, tak więc, o to on! :D Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Liczę, że każda osoba, która przeczyta, pozostawi po sobie jakiś ślad! Bardzo Was o to proszę!
13 marca zapraszam na ostatnią część „Ekscytującego życia…”.
Buziaki!
Charlotte
***

Stosunkowo niedawno zostałam nominowana do Liebster Award przez Potre Parole, za co serdecznie dziękuję!
Co to jest?
Jest to nagroda internetowa/blogowa otrzymywana za tzw. „dobrze wykonaną robotę”. Należy odpowiedzieć na 11 pytać zadanych przez osobę nominującą.

1. Z którą postacią z serii Harry Potter się utożsamiasz?
Szczerze powiedziawszy, nie umiem określić… może Hermiona: tak jak ona uwielbiam czytać, lubię zdobywać wiedzę. Nie wiem, przyznam szczerze, że nie umiem siebie określić. Może do Freda i George’a, mam takie jak oni: specyficzne poczucie humoru. Z Draco łączy mnie ta sama ironia, sarkazm… Tak naprawdę to nie mogę utożsamić się z żadną postacią, z żadną nie mam aż tak wielu wspólnych cech i pasji. Można uznać, że jestem mieszanką praktycznie każdej postaci! :D
2. Jaka jest najbardziej dziwna, niestandardowa rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłaś lub planujesz zrobić?
Hm, hm, hm… Niestandardowa? I dziwna? U mnie wszystko takie jest, haha :D !
3. Gdybyś mogła przenieść się w czasie o pięć lat, cofnęłabyś się czy wystrzeliła do przodu i dlaczego?
Pięć lat do przodu, jakoś wolałabym nie przechodzić ponownie przez lata tej cudownej nauki w tamtej jakże cudownej szkole, z moją cudowną panią od polskiego…Co jest zabawne, bo polski uwielbiam, kocham i ubóstwiam!
4. Wolałabyś poświęcić życie samorealizacji i satysfakcji zawodowej, czy miłości i rodzinie?
I to może zabrzmi strasznie egoistycznie, ale właśnie samorealizacji. Od zawsze miałam jeden cel, który może nie stawiałam na równi z rodziną, ale był bardzo ważny dla mnie: realizowanie swoich marzeń i pasji. Przyznaję, nie wpływało to nawet w minimalnym stopniu na moje życie rodzinne i towarzyskie, więc, być może również dlatego, że przyzwyczaiłam się, że jedno może iść w parze z drugim, tak łatwo mi odpowiedzieć.
5. Czyja twórczość Cię inspiruje?
Nie mam określonego autora ani autorki. Nie jestem przyzwyczajona ani przywiązana do stylu, sposobu opisywania, dialogów żadnego z autorów, których książki czytam. Tak samo jak nie mam ulubionego wiersz, nic z tych rzeczy. Spodoba mi się treść, przeczytam. Spodoba mi się cytat, przeczytam. Spodoba mi się treść i przekaz wiersza, przeczytam. Na dobrą sprawę mogę odpowiedzieć, że twórczość każdego w mniejszym lub większym stopniu mnie inspiruje.
6. Czego w sobie nie lubisz?
Mogę miliony razy powtarzać sobie: „Charlotte, mogłabyś przestać być taką ironiczną i sarkastyczną osóbką, w dodatku wredną i złośliwą!” Ale to i tak nic nie zmieni, bo ja lubię w sobie te cechy. Lubię siebie i to jaki mam charakter. Nawet swoje wielkie lenistwo, choć to mogłoby się choć troszkę zmniejszyć! :D
7. Wolałabyś znaleźć się na środku jeziora w biały dzień, czy w środku olbrzymiego lasu nocą?
Lasów nie lubię; takie przeświadczenie – las równa się kleszcze… Zabawna historyjka: moja przyjaciółka mieszka w małej miejscowości, centralnie otoczonej przez lasy, chcesz wyjechać, las, chcesz wjechać las, obejrzysz się, a tam las! Miejscowość całkowicie otoczona jest przez las… Pewnego pięknego dnia przyjechałam do niej, siedzimy, rozmawiamy, gdy wpadła na cudowny pomysł pokazania mi cudownego miejsca, które ostatnio ją wycisza i uspokaja… więc jedziemy, oczywiście rowerami, w końcu piękny letni dzień… i nagle zjeżdżamy z drogi i wjeżdżamy w środek lasu! I tu miała mnie już dosyć. „A jak są kleszcze?! Obiecuję ci cholera, że jak znajdę kleszcza u siebie, albo chociaż obok, to cię zamorduję!!! Nawet nie waż się kazać mi schodzić na tę cholerną trawę, tam mogą być kleszcze!” Od tamtej pory – ku rozpaczy – nie zaproponowała mi, że pokaże mi jakiś widok w lesie…
Sądzę, że odpowiedź jest już jasna :D Zdecydowanie środek jeziora. Najwyżej się utopię, to lepsze niż kleszcze :D.
8. W jakiej dziedzinie chciałabyś się kształcić?
Prawnikiem być, ah, być, och być… :D Sądzę, że tyle wystarczy…
9. Co Cię powstrzymuje przed realizacją planów?
Nie zawsze wszystko, co bardzo pragniemy w danym momencie jest osiągalne, ale głównie, to właściwie ja sama. A dokładnie moje lenistwo. Ale moje plany to z reguły te typy: i tak to kiedyś zrobię, więc, co to za plan? :D
10. Co byś kupiła na święta Filchowi?
Poradnik: „Jak przestać być zgryźliwym brzydalem…”
11. Jesteś szczęśliwa?
Wyjątkowe pytanie! Zależy do tego, co masz na myśli mówiąc szczęśliwa? Dla każdego szczęściem jest coś innego. Czy ja jestem szczęśliwa? Nie wiem, nie jestem smutna, rozżalona, zawiedziona, niespełniona. Więc, chyba raczej jestem szczęśliwa, prawda?! :)

***

Uczucie

26 stycznia 2000, późne popołudnie
Siedziała na kanapie w swoim salonie i ze spokojem popijała kawę. Czekała aż jej przyjaciółki łaskawie raczą się pojawić. Oczywiście, spóźnione, jak to one. Rose jeszcze mogła to wybaczyć, ale Ginny?! Ona zawsze, choć starała się, być punktualną!  
- Jesteśmy! – Do salonu wparowała cała czerwona od zimna Rose. – Trochę nam się przedłużyło u Gin, wiesz takie tam małe pakowanie – mruknęła, wskazując dłonią na zdyszaną przyjaciółkę, właśnie zdejmującą szalik.
- Istnieje teleportacja – zauważyła z przekąsem Hermiona.
- Nie zgrywaj mądrali. Zaraz wracam, idę tylko odłożę rzeczy.
Hermiona kiwnęła głową i skierowała się w kierunku kuchni.
- Kawa czy herbata, Gin?!
- Wody, byle zimnej. Umieram z pragnienia. – Postawiła dużą torbę na stole i usiadła przy wyspie kuchennej. – Zapomniałam różdżki, a Rose zostawiła swoją u Blaise’a. Pewnie wyśle mu sowę, w każdym razie, miałyśmy spory kawałek do przebiegnięcia.
- Gdzie byłyście?
- Ciekawość to..
- Tak, tak… Więc?
- Miałam coś do załatwienia na mieście, nic ważnego – mruknęła. Przecież nie powie Hermionie, że popijała herbatkę u Blaise’a knując spisek zeswatania jej z Malfoyem?
- Okej… - Spojrzała na nią podejrzliwie. – Harry nic nie mówił? W końcu zostawiłaś go samego w domu! Nie daj Merlinie, jeszcze coś sobie zrobi bez twojej opieki…
- Bez przesady, Harry to duży chłopiec – mruknęła i zaśmiała się głośno.
 - To, że duży, nie znaczy, że odpowiedzialny… Wciąż pamiętam jak prawie spalił pół mojej kuchni, a tylko gotował wodę.
- Przecież wiesz, że on się dopiero uczy. Powinnaś się lepiej cieszyć, że to nie ty jesteś jego królikiem doświadczalnym… Wciąż czuję spaleniznę w ustach, a jadłam jego tosty trzy dni temu!
- Ja na twoim miejscu wykupiłabym sobie większą polisę, najlepiej taką, która uwzględnia śmierć spowodowaną otruciem… - rzuciła Rose, wchodząc do kuchni i siadając obok Ginny. Oparła obie dłonie na blacie i uśmiechnęła się rozbrajająco.
- Myślisz, że otrzymasz znaczącą część, co? – powiedziała Hermiona, śmiejąc się cicho.
- Nie, ja liczę na jej trzy czwarte!
- Ej, żadna by nic nie dostała, bo nigdzie się nie wybieram, chcę jeszcze trochę pożyć!
- Trzeba być ubezpieczonym w razie jakiejkolwiek ewentualności – zauważyła trafnie Hermiona i machnęła dłonią tak, aby taca z napojami unosiła się tuż za nią, gdy szła do salonu. 
Hermiona po turecku na sofie. Oburącz trzymała kubek z napojem, pokój od razu wypełnił aromatyczny zapach kawy. Pstryknęła palcami, a salon rozjaśniły płomienie świec i ogień buchający w kominku.
- Jestem wykończona – mruknęła Rose i odchyliła głowę tak, aby położyć ją wygodnie na sofie, o którą opierała się plecami. Siedziała tak jak zawsze miała w zwyczaju: z podkulonymi nogami, na podłodze.
- A kto nie jest – zauważyła Ginny. – Ogarnijcie się! – Klasnęła w dłonie. – Hermiona, opowiadaj lepiej, co się dzieję między tobą, a Malfoyem…?
- A co ma się dziać? – rzuciła zaskoczona, choć w środku aż uśmiechała się do siebie. – Przecież razem pracujemy…
- I próbujesz nam wmówić starą śpiewkę? – Rose podniosła głowę i spojrzała na nią znacząco. – To tylko praca, wróg numer jeden, nawet go nie lubię, nie, ja nawet na niego nie patrzę! Ale oczy, no, oczy to ma piękne… I te włosy… Ach, ta umięśniona klatka… Co ja mówię? On cały jest piękny! – Rose z powodzeniem naśladował głos Hermiony, dodając od siebie jedynie mały akcent, sprawiający, że wydawał się rozmarzony i przepełniony zachwytem.
- Nie mówiłam czegoś takiego! – usprawiedliwiła się szybko Hermiona.
- Ale myślałaś, czym wcale ci się nie dziwię… – rzuciła Ginny i obie z Rose zaśmiały się głośno.
- Hej, hej, chce wam przypomnieć, że macie facetów!
- Z Blaisem jestem krótko, nie wiadomo, co z tego będzie… - rzuciła Rose.
- A Harry, to Harry. I dobrze o tym wiesz!
- Jesteście okrutne… - Zaśmiała się wraz z nimi. Nie mogła zaprzeczyć. Myślała o Malfoyu dość często, ale która kobieta nie myślała? Zwłaszcza, że poznała go już dostatecznie, by móc powiedzieć, że o nim nie da się nie myśleć! Nie dość, że był niesamowicie przystojny to jeszcze błyskotliwy, z ogromnym poczuciem humoru! Fakt, denerwował ją jak nikt inny, ale to właśnie lubiła w nim najbardziej. Ten błysk w oczach, gdy starał się ją na wszelkie możliwe sposoby wyprowadzić z równowagi! To uczucie, które jarzyło się w niej niczym ogień, gdy widziała uśmiech na jego twarzy. Wiedziała, co czuje, wiedziała też, że zatraciła się w tym uczuciu po uszy!
- Wracaj do nas! – krzyknęła Rose, uderzając Hermionę poduszką. – Odleciałaś na samą myśl o Malfoyu, nawet boję się pomyśleć, co musi się z tobą dziać, gdy jesteś z nim sama.
- Przecież wiesz, jakie rzeczy wychodzą z takiej fascynacji, a dokładnie, jakie osoby się pojawiają na tym świecie, po kilku miesiącach… - Ginny sugestywnie się uśmiechnęła i mrugnęła. Hermiona roześmiała się głośno i rzuciła w przyjaciółkę poduszką!
- Zołza!
- Tak właściwie to mam na imię Ginny, po tylu latach mogłabyś zapamiętać!
- Ej, spokojnie, spokojnie! Stop agresji! – krzyczała Rose, wymachując poduszką i bijąc każdą po głowie. Wszystkie trzy śmiały się wniebogłosy. 

***

- Smoku, mój przyjacielu… Powiedz mi, czy twoja matka do reszty zgłupiała? – warknął Blaise, gdy tylko wszedł do przestronnego salonu, w którym zazwyczaj przesiadywał Draco.
- Co masz na myśli?
- Przedostanie się tutaj było prawdziwym wyzwaniem! Najpierw musiałem przecisnąć się przez uwijające się jak mrówki skrzaty, później kelnerów, a na końcu dekoratorów! Przy czym raz zostałem odurzony wonią konwalii, a wiesz, że mam na nią uczulenie! Oprócz tego zostałem prawie przygnieciony przez jakiegoś niekompetentnego pracownika! Rozumiesz mnie?! Prawie zrzucił na mnie kamienną ławkę, którą lewitował! W dodatku, jak Merlina kocham, Biała Dama chyba mnie goniła. Pewności nie mam, bo jak uciekałem wpadłem na skrzata niosącego babeczki i lukier trochę przysłonił mi widok… 
- To przynajmniej wyjaśnia skąd masz we włosach polewę czekoladową – mruknął Draco, jakoś nie specjalnie przejęty problemami przyjaciel.
- Czy ty mnie słyszałeś? Próbowano mnie zabić? Trzy razy!!!
- Żyjesz, więc najwidoczniej nie udolnie próbowano to zrobić – mruknął i jak gdyby nigdy nic pociągnął spory łyk whisky ze szklaneczki.
Blaise prychnął ze złością i wyciągnął różdżkę, by doprowadzić się do porządku. Po chwili znów wyglądał przyzwoicie, acz ubolewał nad faktem, że jego włosy układały się teraz na lewo, a nie na prawo! Wzdychając podszedł do barku i nalał sobie alkoholu.
- Dobrze się czujesz? – zapytał, siadając w fotelu naprzeciwko.
- Właściwie to się zastanawiam… Bo widzisz, jak to jest, że tak nagle, zupełnie niespodziewanie poczułem tak skrajnie różne emocje? Od uczucia złości po niesamowitą fascynację? Faktycznie, te dwie rzeczy powinny się wzajemnie wykluczać, ale mimo to, mam takie nieodparte wrażenie, że powinienem coś zrobić w tym kierunku… Tak, tak zrobię.
- Co…? Wiesz, co…. Może odstaw to cholerstwo, bo już ci na mózg pada… - Blaise spojrzał na przyjaciela z niezrozumieniem.
- Nie, tu chodzi o coś więcej, stary. Ona jest czymś więcej…
Blaise przechylił się w jego kierunku z zaciekawieniem. Czyżby coś się działo, coś wyjątkowo ciekawego, aż podskoczył, oczywiście na razie głęboko w podświadomości, ale coś mu się zdawało, że niedługo będzie mógł to zrobić w zupełnie realnym świecie.
- Kto?
- Nie ważne, Diable, na razie nie jest to zbytnio ważne… - mruknął i zapatrzył się w szklaneczkę wypełnioną złocistym płynem.

***

Hermiona w skupieniu wpatrywała się w buchający ogień. Dziewczyny już dawno usnęły, wypity alkohol sprawił, że zmęczone osunęły się na kanapę i przytulone do siebie pogrążyły we śnie. Ona jednak wyjątkowo dzisiejszego wieczoru stroniła od alkoholu. Wypiła raptem jedną lampkę wina, nie miała ochoty na więcej. W salonie panowała głucha cisza, a ona w skupieniu oddawała się przemyśleniom… Nie mogła zaprzeczać samej sobie, wiedziała, co czuje. Była dorosła i nie miała zamiaru bawić się w jakieś podchody, ale mimo to, zastanawiała się, co zrobić… Jutrzejszy bal byłby doskonałą okazją na powiedzenie Malfoyowi paru ciekawych faktów… Nie bała się odrzucenia, była nieustraszoną aurorką, bohaterką i stuprocentową gryfonką! Nie wiedziała, co to strach! A zresztą, nie mogła już dłużej znieść tego głupiego uczucia niepewności. Miłość była strasznie irytująca, dlatego nie miała zamiaru sama się z nią użerać! Uśmiechnęła się do siebie, jutro będzie ciekawy dzień.

***

Blaise poszedł już dobrą godzinę temu, a on dalej nie mógł zasnąć! Irytacja osiągnęła już stopień najwyższy z możliwych. Ciągle, gdy zamykał oczy widział tylko jedno, zresztą jak każdego wieczoru; jej twarz, jej spojrzenie, jej ciało. Widział tylko ją. Gdy przeczesywał włosy dłonią, czuł, jak jeszcze kilka godzin wcześniej to ona się nimi bawiła. Ciągle dotykał ust rozkoszując się wspomnieniem jej pocałunków. Już miał tego wszystkiego dość! Nie wytrzyma dłużej, to było silniejsze. Nie chciał czuć smaku jej ust tylko okazjonalnie, nie miał zamiaru dotykać jej ciała tylko przelotnie, nie chciał patrzeć na nią z ukrytym pragnieniem i uczuciem! Cholera, nie chciał, żeby była poza jego zasięgiem! Jutro wszystko się zmieni… Uśmiechnął się do siebie. Wąż wyłoży karty na stół tuż pod nos lwa…

***

27 stycznia 2000
Westchnął cicho i zapukał do drzwi. Nie czekał długo, już po chwili Hermiona stała przed nim z wyjątkowo szerokim uśmiechem. W sumie, to nie dziwił się jej, jego otwarta buzia mogła wywoływać tylko taką reakcję… Nie umiał określić tego jak wyglądała jednym słowem: cudowna, przepiękna, seksowna, nieziemska, to tylko niektóre przymiotniki, których mógłby użyć. Miała na sobie przylegającą suknię, dokładnie podkreślającą jej kształty. W dodatku w odcieniu chłodnego błękitu, tak bardzo przypominającemu kolor jego oczu.
- Zamknij już buzię – mruknęła i przejechała dłonią po jego policzku, by na koniec lekko musnąć jego usta.
- Postarałaś się, Granger – rzucił z uznaniem, mrugając do niej.
- Tylko na tyle cię stać, Malfoy? Postaraj się bardziej! – Uśmiechnął się słysząc słowa tak dobrze mu znane, których używał już niejednokrotnie w rozmowach z nią.
- Wyglądasz… - Pochylił się nad nią, by szepnąć jej do ucha. – Bajecznie…
- Bajecznie? – zaśmiała się. – W takim razie, która to bajka?
- Nie wiem, ale z pewnością ja jestem księciem… - Wypiął dumnie pierś i zaproponował jej ramię.
- Nie nadajesz się.
- A to niby, czemu?
- Nie uratowałeś jeszcze żadnej księżniczki – rzuciła, śmiejąc się cicho.
- A ty się liczysz? – zapytał. Z satysfakcją zauważył rumieńce na jej twarzy! Merlinie, nie sądził, że ponownie uda mu się ujrzeć te delikatne, różane odcienie, zdobiące jej twarz. Ją było niesamowicie trudno zawstydzić!
- Możliwe…

***

Narcyza była w swoim żywiole. Gestykulowała, przyjmowała gratulacje, popijała czerwone wino! Nikt, ale to nikt w ciągu ostatnich kilku miesięcy nie stworzył tak fantastycznego balu! Była przekonana o tym, że informacje dotyczące tego przyjęcia obiegną Londyn w zawrotnym tempie. Już widziała te nagłówki w czasopismach. Aż jej się zakręciło w głowie od nadmiaru emocji!
- Cyziu, spokojnie! Jeszcze przed nami cała noc… - rzucił cicho Lucjusz.
- Już nie mogę się doczekać min Platji i Liliangerdy, ha! Utrę im nosa!
- A ty znów o jednym i tym samym – mruknął. – Mogłabyś już skończyć!
- Blackowie nie dopuszczają.
- Przypominam ci, Cyziu, że teraz jesteś Malfoy.
- Jakby Malfoyowie odpuszczali – rzuciła. Musiał przyznać jej rację. Malfoyowie też nie odpuszczają, zawsze osiągają to, co chcą.

***

- Widzieliście ich gdzieś? – Ginny już nie mogła powstrzymać zdenerwowania, a co jeśli coś ich ominie. Albo, nie daj Merlinie, pokłócą się i Malfoy przyjdzie sam?
- Są! – Blaise kiwnął głową w kierunku parkietu. Ich przyjaciele wirowali w tańcu, skupiając na sobie cała uwagę. Jak to oni – uwielbiają być w świetle reflektorów.   
- Wyglądają cudownie – westchnęła rozmarzona Rose. – A Hermiona, o Morgano! Chciałabym tak wyglądać – mruknęła.
- Ja też – zawtórowała Ginny. Harry nie rozumiał do końca, o co im chodzi. Obie wyglądały ślicznie, Ginny ubrana w czarną, suknię delikatnie rozchodzącą się ku dołowi, zaś Rose jaśniała w złotej, rozkloszowanej. Blaise uznał, że wyglądała niczym płomień.
- Jak myślicie…? Czy możliwe jest, że po dzisiejszej nocy, wszystko między nimi się zmieni?
- Miejmy nadzieję – mruknął Blaise. – Kończą mi się pomysły.

***

- Fantastycznie tańczysz – przyznała niechętnie Hermiona.
- Tylko czekałem, aż w końcu mi to powiesz! – Zaśmiał się cicho i mocniej objął ją w tali.  
- A ty nie masz mi nic do powiedzenia…? – zapytała, sugestywnie spoglądając na niego. Uśmiechnął się i pokręcił głową.
- Już mówiłem, że pięknie wyglądasz. – Mrugnął do niej.
- Świnia.
- Nie przeginaj, Granger. Ja cię nie obrażam! – Pogroził jej delikatnie palcem.
- Bo nie możesz. A ja mogę, kobieta zawsze może więcej!
- Dyskryminujesz mnie? O! Ty zła kobieto! Ranisz moje uczucia.
- To ty masz coś takiego? Zawsze sądziłam, że jesteś demonem, który nie powinien istnieć! – Przyciągnął ją do siebie, jedną dłoń zanurzył w jej rozpuszczonych włosach delikatnie bawiąc się nimi. Owijał je sobie wokół palców i ciągnął lekko.
- Jakbym nie istniał, kto by cię tak namiętnie całował?
- Ktoś by się znalazł – odparła, zarzuciła mu ręce na szyję i uśmiechnęła zadziornie. Kąciki jego ust uniosły się delikatnie.
- Ale kogo ty byś wtedy z taką zachłannością całowała, co?
- Zachłannością? Mówimy o mnie, nie o tobie…
- No właśnie, Granger…
Spoglądali sobie w oczy, zupełnie nieświadomi, że myślą o tym samym. Jednak pierwsza odezwała się Hermiona. Uśmiechnęła się do niego wyzywająco i stając na palcach szepnęła mu do ucha, muskając przy tym jego płatek.
- Musimy pogadać…
- Wiem – odparł i aportował ich z cichym trzaskiem.

***

- Znikają! – Ginny upuściła pasztecik, który właśnie trzymała w dłoni. – Malfoy i Miona znikają!
- Co, Ginny? Uspokój się, przecie… Cholera! – zaklął siarczyście Blaise. – Teleportowali się!
- Jak to? Czy…? – Harry jąkał się zaskoczony. To nie tak miało być! Jak im się teraz uda ich znaleźć? Przecie to będzie graniczyć z cudem, a wtedy ominie ich to, co najważniejsze – cała rozmowa, a może nawet i coś więcej! Nie, Harry wcale nie był podglądaczem…, naprawdę…!
- Nie panikujcie, wiem, gdzie mogą być – mruknęła Rose, jako jedyna zachowała trzeźwość umysłu.
- Gdzie? – Cała trójka zapytała jednocześnie, spoglądając na Rose z nadzieją.
- Tam, gdzie o tej porze nikt im nie przeszkodzi, w biurze Miony. 

32 komentarze:

  1. Ale sobie wybrałaś moment na przerywanie -.- wrrr...
    Rozdział genialny! Dziewczyny rozgryzły Hermionę, ona oczywiście zaprzecza klasyk!
    Blaise o mało nie umarł. Wyobraziłam sobie Blaise'a w starciu z lukrem :D To musiało wyglądać komicznie ;)
    Podobało mi się to, że Hermiona i Draco myślą o sobie to było takie urocze :)
    Końcówka miazga! Cała czwórka jak przeżywa sytuację ;) Harry nie jest podglądaczem? Oj Harry, Harry muszę Cię zmartwić, jesteś nim :D
    Oczywiście czekam na kolejne rozdziały ;)
    życzę weny na więcej :)
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    tym razem zapraszam na moje nowe tłumaczenie dzisiaj wstawiłam pierwszy rozdział może Ci się spodoba :)
    http://simply-irresistible-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam kończyć w najodpowiedniejszych momentach :D. Trzeba podsycać ciekawość czytelnika, prawda? ;)
      Bardzo, bardzo dziękuję za takie ciepłe, motywujące, wspaniałe słowa!!! <3
      Zaraz lecę przeczytać, i ogarnąć swoich obserwowanych! :O Nie wiem jak to się stało, że nie wyświetlił mi się nowy post na Ogień..., i przez to wcześniej nie dowiedziałam się o nowym tłumaczeniu... Byłam święcie przekonana, że dodałam bloga do obserwowanych! :O

      Usuń
  2. No nie!!! Jak mogłaś skoczyć w takim momencie?! Mam nadzieję że Harry i reszta poskromią nieco swoją ciekawość i dadzą Hermionie spokojnie porozmawiać z Draco. Przecież mają sobie tyle do powiedzenia :D Aż żal byłoby to przerywać :D Coś mi się wydaje że następny rozdział bd przełomowy i już nie mogę się tego doczekać!!! Zatem nie trać czasu tylko pisz szybciutko! Po drodze nie zapomnij wstawić miniaturki!!! Też na nią czekam! :P
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny :D
    Iva Nerda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się jakoś dzieje, że akurat siedzę na blogu, więc od razu odczytałam komentarz! Bardzo, bardzo dziękuję!!! <3 Jestem niesamowicie szczęśliwa, że mogę przeczytać tak przemiłe słowa. Jak wspominałam wyżej, uwielbiam kończyć w najmniej odpowiednich momentach :D Tak, zła ze mnie Charlotte :D Jeszcze raz; bardzo, bardzo dziękuję! :*

      Usuń
  3. Twoje opowiadanie jest świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czeeee[eeee...]mu to zrobiłaś? No ja się pytam kto dał ci prawo kończyć w tym momencie? A tak ogólnie rozdział boski;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyższa siła :D Tak, mam chody u Merlina, a co, poszczycę się :D Serdecznie dziękuję! :*

      Usuń
  5. Jak mogłaś zakończyć w tym momencie?!? A no niestety mogłaś... :( Jak teraz będę po nocach spała!? Przez ciebie choruję na bezsenność!
    A tak w ogóle to super rozdział, tylko szkoda, że taki krótki... Ale no cóż, taki urok :)
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział, no i oczywiście na miniaturkę :)
    Pozdrawiam i życzę duuużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhaha, polecam herbatę z cytrynką :D Oj, przecież niedługo wstawię dalszy ciąg, nie ma co chorować :D Dziękuję, dziękuję za tak cudowne słowa! :*

      Usuń
  6. Nieeee Dlaczego w takim momencie? Ja tu wariuję z podekscytowania, bo tyle czekałam na rozdział z balem, a tu koniec :( Mam nadzieję, że nasi spiskowcy nie przerwą zakochanym, gdy Ci będą wyznawali sobie miłość.
    Pozdrawiam i czekam na więcej :)
    http://wbrew-wszystkim-dhl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, oni by przerwali, oni? Nie... ;)
      Dziękuję za ciepłe słowa! :D

      Usuń
  7. Jak do cholery jasnej mogłaś przerwać w takim momencie. To była tania a zarazem podła zagrywka. Nie mniej z radością muszę przyznać że pomysły masz świetne. Niech wena będzie z Tobą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, wcale nie tania! :O No może troszkę... :D
      Bardzo, ale to bardzo dziękuję za takie miłe słowa!!! :D

      Usuń
  8. Witaj,
    Trafiłam przypadkiem na Twoje opowiadanie i... nie żałuję!
    Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie piszesz. Lekko mi się czyta. Naprawdę :) Jeszcze nigdy nie czytałam tak fantastycznego opowiadania, nie żartuję. Powiem jeszcze jedno - masz talent, dziewczyno!
    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział i zapraszam do siebie,
    www.opowiesci-sovbedlly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję! Cieszę się, że Ci się podoba! :*

      Usuń
  9. Czekam niecierpliwie na tą rozmowę Mionki i Draco. Mam tylko nadzieję, że przebiegnie w dobrym kierunku i nasza parka wreszcie wyzna sobie swoje uczucia...
    Nasi spiskowcy też nie próżnują i może w końcu ich "misja" zakończy się sukcesem ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, może i zakończy się sukcesem, ale cóż; to wszystko zależy od Draco i Miony :D
      Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  10. Jak możesz >:-( W takim momencie... Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, jestem okrutna :D Ale co poradzić?? Za dużo przebywałam z pewnym beznosym panem XD :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  11. Ja protestuje!!! W TAKIM MOMENCIE!!! To powinno być karalne :P Genialnie piszesz! Trafiłam na to opowiadanie dzisiaj i wciągnęło mnie niesamowicie <3 Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział mam nadzieję, że ukaże się baaardzo szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej! Jakby to było karalne to ja już dawno nie pisałabym Aurora, bo już dawno by mnie zamknęli! :D
      Dziękuję! :*

      Usuń
  12. Kocham Twoje opowiadanie,znalazłam K wczoraj i skończyłam czytać późno i już nie chciało mi się pisać komentarza ^^
    ale żeby przerwać w takim momecie?! Jak cie znajdę to zabiję (a może jednak nie, bo musisz skończyć opowiadanie)
    Ciekawi mnie rozmowa hermiony i draco ^^
    Czekam kolejny i weny 😊
    ~gwiazdeczka ☆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję! :* Cieszę się, że Auror Ci się podoba! :D

      Usuń
  13. Cudo przeczytałam to opowiadanie w jeden dzień świetne jak można tak rozkręcić akcję no po prostu zachwyt szacun ♥♥ Czekam z niecierpliwością na następny rozdział dodaj szybciutko błagam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo mocno za miłe słowa! :* Kolejna część opowiadania pojawi się niebawem. :D

      Usuń
  14. Opowiadanie cudowne, od wczoraj czytam i czekam na dalszy rozwój wydarzeń . dodah nowy jak najszybciej !

    OdpowiedzUsuń
  15. no tak w końcu najlepiej załatwić to biznesowym stylu

    OdpowiedzUsuń
  16. O cholibcia Rose jaka dedukcja.! Czekałam na ten bal Narcyzy od dawna i muszę Ci powiedzieć ze sie nie zawiodłam. Wspaniale mi sie czyta twoje opowiadanie. Tak, wiem, ze pisze to pod każdym rozdziałem, ale po prostu nie moge sie powstrzymac.! Zycze weny na dodatki ;)))

    ~Mad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, ciesze się ogromnie, ze sprostała wyzwaniu. Właśnie najbardziej obawiałam się tego, że coś namieszam i mi z balu wyjdzie klapa. Bardzo się cieszę że nie wyszła :D Za opinię ogromnie dziękuję!!! Bardzo mocno! :*

      Usuń

- Jeśli weszłaś/eś na mojego bloga proszę pozostaw po sobie ślad, to nie dla ilości, a dla motywacji
- Nie przeklinaj w komentarzach!
- Krytykuj, ale uzasadnij swoją opinię.
- Nie obrażaj komentatorów, odwiedzających i autorki.
- Nie spamuj!